piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 22

*Perspektywa Zayna*


                Stoję i patrzę, jak moja ukochana rozpada się na moich oczach. Dosłownie metr przede mną. Z jej pięknych oczu co chwilę wypływają świeże łzy, usta drżą, a policzki pokrywają się czerwienią. Najchętniej przytuliłbym ją, powiedział coś, co pomoże jej się uspokoić, ale nie mam takiego prawa, przynajmniej na razie. Ale postaram się z całych sił, aby Chloe znów była moja.
                Sytuacja, w której się znaleźliśmy jest tak cholernie pogmatwana, a brunetka przede mną musi wybierać między własnym ojcem a facetem, którego, prawdopodobnie, kocha. Pewnie gdybym to ja był na jej miejscu, dawno zwiałbym z nią tam, gdzie pieprz rośnie, ale różnica między nami jest taka, że ja nienawidzę mojego ojca, a ona kocha swojego nad życie.
                Na początku myślałem, że skoro matka Chloe mnie zaakceptowała, to jej ojciec zrobi to samo. Jednak się wyraźnie przeliczyłem. Oczywiście, gdy ten dziad zaczął mi wciskać swoją opinię na temat moich tatuaży i stylu, stwierdziłem, że jest tylko gościem, który chodzi co niedzielę do Kościoła.
Ale naprawdę nie miałem pojęcia, że on dostanie jakiejś obsesji na moim punkcie.
- Zayn – odzywa się cicho Chloe, a ja podchodzę do niej o krok.
- Tak, skarbie? – szepczę, mając nadzieję, że tym pieszczotliwym określeniem spróbuję ją bardziej do siebie przekonać.
                Niestety dziewczyna tylko się ode mnie odsuwa.
                Nie, błagam.
- Ja… nie wiem – mówi skrępowana, a chwilę potem przeczesuje dłonią swoje włosy.
- Co to znaczy?
- Chcę to wszystko przemyśleć.
                Nie widzę w tym rozwiązaniu żadnych pozytywów, ale cieszę się, że ostatecznie nie kazała mi spierdalać.
                Ale mimo wszystko zamiast ulgi, czuję większe zdenerwowanie. Myślenie nie zawsze przynosi korzyści.
- Chloe… - zaczynam, chcąc ponownie prosić o kolejną szansę, ale jej błagalne spojrzenie mówi aż za wiele – Oczywiście – i dodaję coś, co z trudem przechodzi mi przez gardło – Dam ci tyle czasu, ile potrzebujesz.
                Chloe podchodzi do mnie wolno, staje na palcach i układa chłodne, delikatnie dłonie na moich szorstkich od zarostu policzkach. Jestem zaskoczony jej zachowaniem i, ku własnemu zdziwieniu, nie cieszę się z jej posunięcia. Nie chcę, aby robiła mi jakiekolwiek nadzieje, bo jeśli za chwilę stanie się to, o czym myślę, nie pozwolę jej stąd wyjść.
- Zayn, ja… - przełyka ślinę – Kocham cię – zamykam oczy, przyswajając jej słowa. Kurwa, nie powinna tego mówić – Ale nie mogę tak po prostu wybrać ciebie, póki nie porozmawiam z tatą.
                Mój oddech stał się nierówny, serce przyspieszyło. Nie wiem, czy to z nerwów czy z faktu, że Chloe była tak blisko mnie i moje ciało nie potrafiło reagować inaczej.
                Kilka chwil później, Chloe odchodzi, zostawiając mnie samego i zdezorientowanego.
                Czy mogę uznać jej ostatnie słowa za obietnicę?



*Perspektywa Chloe*



                Zatrzaskuję drzwi swojej sypialni i opadam na łóżko. Moja głowa co chwilę jest pełna najróżniejszych myśli, ale jedno pytanie wciąż nie daje mi spokoju: Dlaczego ja?
                Tak bardzo pragnę być z Zaynem. Oczywiście, to nie byłoby takie proste, bo zaczynalibyśmy prawie, że od początku, bo nieważne, co mój ojciec zrobił czy nie zrobił, Zayn zawiódł moje zaufanie.
Zdaję sobie sprawę, że to dziwne, jeszcze wczoraj go nienawidzić, a dzisiaj wyznawać mu miłość.
                Jednak czy naprawdę go nienawidziłam?
                Owszem, pewnie przez całą ostatnią klasę liceum, ale gdy go zobaczyłam… Złość wróciła z podwójną siłą, ale miłość również. Na dodatek, kiedy w barze wyznał, że wcale nie chciał ze mną zerwać, zaczęłam patrzeć na niego inaczej, myślałam nad daniem mu szansy.
                I dałam. Pozwoliłam mu się wytłumaczyć.
                Lecz czy mogę mu wierzyć?
                Wydawał się bardzo wiarygodny, ale czy wszystkie z jego słów były w stu procentach prawdziwe?
                Powinnam porozmawiać z moim ojcem, ale boję się, że on wszystkiemu zaprzeczy; jedna część mojego serca chce, aby tak właśnie się stało, a druga woli, by okazał się okrutnym człowiekiem. Ale jak to zrobię? Ojciec jest w Miami, a ja w Londynie.
                Pociągam kolejny raz nosem i zakrywam twarz dłońmi. Jestem taka rozdarta.
                Kilka minut później, drzwi do mojego pokoju się otwierają, a ja mam ochotę nawrzeszczeć na nieproszonego gościa za brak szacunku dla cudzej prywatności.
- Chloe? – głos Sary jest cichy i zaniepokojony – Wszystko w porządku?
                Przez dłuższą chwilę rozważam, czy jej się zwierzyć, czy nie. Wiem, że mogę jej ufać, ale być może powinnam trochę poczekać?
- Jasne – uśmiecham się – Jestem tylko trochę zmęczona.
                Materac ugina się pod ciężarem Sary, a ja wzdycham.
- Nie kłam, Chloe – zaciskam oczy, gdyż czuję kolejne łzy – Możesz mi powiedzieć.
                Mogę, ale nie powinnam.
                Czy może jednak powinnam?
                W końcu, jakbyśmy do siebie wrócili z Zaynem, pewnie i tak wszystko wyszłoby na jaw.
- Nic nie jest w porządku – wyznaję.
- Co? Co się stało? – zabiera ręce z mojej twarzy – Dlaczego płaczesz?
- Zayn, on…
- Co on ci znów zrobił? – wyczuwam w jej głosie złość.
- Byłam u niego i…
- Chloe, jak mogłaś do niego pojechać?!
- Jeśli nie dasz mi dokończyć, nie odpowiem na żadne inne pytanie – podnoszę głos, siadając. Sara spuszcza wzrok i kiwa głową na znak zrozumienia – Od dłuższego czasu chciał ze mną porozmawiać i dzisiaj w końcu dałam mu szansę. Pojechaliśmy do jego domu…
                Opowiadam jej wszystko, ze szczegółami. Jej twarz wyraża z każdym zdaniem więcej emocji, oddech przyspiesza, a mi udaje się nie rozpłakać.
                Zanim jednak dziewczyna zdąży cokolwiek powiedzieć, moja komórka rozbrzmiewa w pokoju.
Odszukuję ją w torebce i zerkam na wyświetlacz.
                Dzwoni mój ojciec.



---------------------------------------------------------

Witajcie, kochani ♥

Od razu PRZEPRASZAM za długość rozdziału...
Po prostu kilka takich będzie i kropka •

Coraz mniej komentarzy... Smuci mnie to. Nie podoba Wam się już moja historia?
Chcielibyście, abym coś w niej zmieniła?

Dajcie mi jakieś wskazówki :c

Nina x

2 komentarze:

  1. Ma szanse sobie to wszystko z nim wyjaśnić, więc niech odbierze ten głupi telefon i zapyta wprost, nooo :D
    . Wiedziałam, że to ten stary pierdziel wszystko zepsuł. Noe wiedziałam. :_:
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM!!!!! Błagam next :*

    OdpowiedzUsuń