wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 10

# Wspomnienie.


         Pierwsze, co czułam to upokorzenie i porażka, a także gniew. Gniew na samą siebie. Wyznałam mu miłość i cholernie bałam się jego reakcji na moje słowa. Nie miałam pewności, czy usłyszałabym to samo z jego strony. Istniało tyle możliwości, a moja głowa tworzyła czarne scenariusze.
         Kiedy jednak Zayn mnie pocałował, tuląc do siebie tak, jak jeszcze nigdy przedtem, poczułam się jak w niebie. Nie powiedział mi jednak, że mnie kocha.


                                                                          
     
                                                                        *  *  *



- Chloe, jesteś dla mnie bardzo ważna - wyznał niespodziewanie, chwytając moją dłoń - Chcę, żebyś o tym wiedziała.
- Teraz wiem - posłałam mu delikatny uśmiech. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu i podziwialiśmy jedynie siebie nawzajem... To znaczy, ja podziwiałam jego...
- Dolać państwu wina? - spytał kelner, kiedy przechodził obok i zobaczył nasze puste lampki.
- Poprosimy - odparł łagodnie Zayn, choć ja nie chciałam już pić. Byłam pełna po tej przepysznej kolacji.
- Oczywiście - uśmiechnął się mężczyzna i odszedł od nas.
         Zayn wyglądał w garniturze nieziemsko i diabelsko seksownie. Na początku ciężko mi było skupić się na czymś innym, ale z czasem, kiedy wypiłam trochę więcej, nie byłam już taka niepewna.




                                                                           *  *  *



         Otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Potem wszedł za mną i zakluczył drzwi. Objął mnie w talii i zaprowadził do kuchni. Idąc i czując jego dużą dłoń na swoim ciele, doszłam do wniosku, że nie mogę dłużej czekać. Minął równy miesiąc od naszego poznania, a ja za kilka dni miałam urodziny. Przysięgłam sobie, że nie zrobię tego przed osiągnięciem pełnoletności, ale w tamtej chwili ja... Po prostu go chciałam. Chciałam Zayna. Chciałam stać się jego. A alkohol płynący w moich żyłam tylko mi w tym pomógł.
- Jesteś głodna? - spytał stając, przy lodówce. Pokręciłam głową - A może chciałabyś się czegoś napić? - również zaprzeczyłam. Westchnął -  A co byś chciała porobić, aniołku?
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego powoli. Alkohol za bardzo mi pomagał.
- Chodźmy na górę - wyszeptałam mu do ucha, delikatnie opierając dłonie na jego torsie - Proszę.
Wypuścił głośno powietrze.
- Na pewno?
- Niczego w życiu nie byłam bardziej pewna - objęłam dłonią jego policzek i cmoknęłam delikatnie w usta, a kiedy chciał pogłębić pocałunek, odsunęłam się z chytrym uśmieszkiem - Nie tutaj.
- Och - jęknął i wziął mnie w ramiona. Zaskoczył mnie tym.
- Nie teraz, skarbie - wyszeptał do mojego ucha, po czym odsunął się trochę, aby spojrzeć mi w oczy i ująć palcami mój podbródek.
- Co? Czemu?
- Chcę, abyś dobrze zapamiętała swój pierwszy raz - oblałam się rumieńcem na to, że to on mi to przypomina - Chcę być tym, który doprowadzi cię na szczyt. Chcę być tym, który będzie mógł sprawić ci przyjemność. Chcę być pierwszy. Tak cholernie tego pragnę. Ale chcę też, żebyś wszystko pamiętała i była tego świadoma, a po takiej ilości alkoholu, jaką masz w sobie, mógłby ci się po prostu urwać film.
         Kto by pomyślał, że to on będzie odmawiał mi seksu? Powinnam czuć się skompromitowana. Powinnam być wściekła. Ale wiedziałam, że to było tylko dla mojego dobra. I właśnie za to kochałam go jeszcze mocniej.
Wtuliłam się w jego tors.
- Kocham cię, Zayn - wymruczałam i przymknęłam oczy. Musnął ustami moją szyję i zaczął lekko nami kołysać.




                                                                         *  *  *




- Mama? - zdziwiłam się wchodząc do domu. Podeszła i mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam ten gest, nadal nie rozumiejąc, co robi w domu Nialla, w Londynie. Nic mi nie wspominała o swoich odwiedzinach w Anglii - Mamo, co ty tutaj robisz?
- Nie mogę zobaczyć, jak miewa się moja ukochana córeczka i mój wspaniały syn? - zachichotałam i zdjęłam buty, potem bluzę i ruszyłam do salonu, po czym zajęłam miejsce na sofie.
- Kiedy przyleciałaś? - spytałam, naprawdę ciekawa.
- Wczoraj około 23.00. Tata jeszcze śpi.
Tata? Tata?!
- Och, w takim razie później go uściskam - odparłam z udawanym zadowoleniem.
Kochałam ojca, bardzo, był dla mnie niezwykle ważny, ale bałam się jego reakcji, kiedy poznałby Zayna.
Nie, nie wiedziałam, czy to by nastąpiło, ale prędzej czy później i tak musiałam im o nim powiedzieć. Był moją pierwszą miłością.
- Jak lot? - kontynuowałam temat.
- Dobrze, skarbie - mama chwyciła mnie za dłoń i lekko ją uścisnęła - Tylko tata... Znowu go poniosło, a potem bardzo bolało go serce...
- Tak, jak ktoś zachowa się niestosownie to na pewno czuje się z tym źle - zmarszczyłam brwi, chcąc zabrać rękę, ale matka mi na to nie pozwoliła.
- Nie, Chloe... - wypuściła drżąco powietrze -  On... Tata ma problemy z sercem.
Co?!
-Co? - poczułam rozsadzające ciepło i pot z dreszczami przechodzącymi przez mój kręgosłup. Od jak dawna to ukrywali?
- Po twoim wyjeździe ojciec był u lekarza, odebrał wyniki badań. To okropne - zaczęłam tłumaczyć szybko - N-nie wiedzieliśmy, nawet nie spodziewaliśmy się czegoś tak potwornego, przepraszam, że...
- Czy to poważne? - przerwałam jej, czując jak do mych oczu napływają łzy.
- Na razie nie. To... Po prostu mała wada serca, w obecnym stadium nieśmiertelna...
- Mamo, mała wada? Mała? Nie zawsze lekarze czy badania są wiarygodne. Z młej wady może powstać coś okropnego, nie można tego bagatelizować!
- Wiem, nie odbieraj tego w ten sposób. Ojciec sam podchodzi do tego... Nieco lekkomyślnie i beztrosko. Stara się być taki, zanim się o tym dowiedzieliśmy.
- Nic nie będzie już takie same - wybuchłam płaczem.
- Nie, Chloe - przytulił mnie do swej piersi.
- Ale, mamo...
- Wybacz, że dowiadujesz się tego w takich okolicznościach, ale wolałam, abyś znała prawdę, zanim spotkasz się z ojcem.
Nie odpowiedziałam, płakałam dalej. Moja mama też płakała.


                    

                                                                                   *  *  *




- Zayn?
- Jestem w kuchni, skarbie.
Udałam się w to miejsce. Stał, tyłem do mnie, bez koszulki i w spranych jeansach. Nie myśląc za wiele podeszłam do niego i owinęłam swoje ręce wokół jego pasa. Przytuliłam się, opierając głowę bokiem na jego plecach. Tak pięknie pachniał, a te tatuaże...
- Wszystko w porządku? - usłyszałam nagle.
- Nie - przyznałam.
- Chcesz o tym porozmawiać?
- Nie wiem, nie wiem, pomóż mi.
Przestał coś kroić, odwrócił się w moją stronę i podniósł mnie, zaniósł do salonu na kanapę i posadził sobie na swoich kolanach.
- Co się stało?
Opowiedziałam mu historię z ojcem. Cały czas mnie tulił, dzięki czemu nie płakałam po raz kolejny. Powstrzymywałam twardo łzy.
         Pocieszał mnie i przytulał cały wieczór, opiekował się mną. Nie lubię zachowywać się jak ofiara losu, ale w tamtym momencie cieszyłam się, że mogę mu się wypłakać oraz to, że był przy mnie.
Nawet sobie nie wyobrażał, jakim silnym uczuciem go darzyłam.





                                                                                *  *  *





- Tato, wiem, że jesteś chory, nie udawaj, że tak nie jest - jęknęłam. Zayn powiedział, abym otwarcie z tatą porozmawiała.
- Tak, to prawda - westchnął i usiadł w swojej tymczasowej sypialni.
- Mama mówiła, że to nic poważnego. A czy to prawda?
- Chloe, nie jestem jeszcze śmiertelnie chory. Są dwa wyjścia: operacja albo dozgonne zażywanie lekarstw.
- Tato, przeszczep...
- Nie jestem lekarzem, a nawet ja wiem, że istnieje tylko szansa 50 na 50,że to by się udało.
- A lekarstwa ci pomogą?!
- Dzięki nim nie ryzykuję własnym życiem - odparł ostro, ale jego spojrzenie szybko złagodniało - Nie płacz, córeczko.
Wtuliłam się w niego.
- Będzie dobrze, dam radę.
Cały czas w to wierzyłam...




                                                                                 *  *  *




         Chwyciłam go za rękę i wyciągnęłam z samochodu. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem, zachęcając, aby ruszył za mną. Był lekko spięty, ale pocałowałam go w usta, na co momentalnie się wyszczerzył. Zaśmiałam się, a następnie razem poszliśmy do mojego domu. Otworzyłam drzwi i od razu, wesołym okrzykiem oznajmiłam, że już jesteśmy. Mama przybiegła jako pierwsza, a za nią tata, spokojny i niewzruszony. To mi się nie spodobało.
- Ty jesteś Zayn? - spytała matka, kryjąc uśmiech.
- Tak proszę pani - odparł łagodnie - Miło mi panią poznać - uścisnęła jego wyciągniętą dłoń, ale po chwili i tak go wyściskała.
- Cieszę się, że cię widzę, jesteś taki przystojny - zaczęło się. Zayn ścisnął mocniej moją rękę, a ja dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że wciąż ją trzyma.
- A to jest mój tata - mruknęłam, pokazując dłonią na ojca. Mama z aprobatą stanęła obok niego. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie; Zayn lekko się uśmiechał, ale był też nerwowy, tata z całkowitą powagą. To był bardzo dziwne.
- Chodźmy do jadalni, wszystko jest przygotowane - poinformowała moja matka, zapraszając nas gestem wyciągniętej ręki. Udaliśmy się tam i zajęliśmy posiłkiem. Miałam nadzieję, że wszystko się uda... 
I prawie by tak było.




                                                                                *  *  *




- Wszystkiego najlepszego, kochanie - kolejno przytulili mnie mama, tata, Niall, Sara, Zayn, kilka osób z mojej rodziny i znajomi mojego brata, ale ci, których znałam i lubiłam. Zaniosłam otrzymane podarunki w wyznaczone miejsce, a potem zajęłam się gośćmi, jedzeniem i dobrą zabawą. Tańczyłam, śpiewałam i po prostu się wygłupiałam. To był cudowny wieczór, wspaniałe urodziny, ale najlepsze stało się potem.
- Chodź, Chloe - wyszeptał mi Zayn do ucha, a ja posłusznie z nim poszłam.
- Gdzie mnie prowadzisz? - spytałam, kiedy wchodziliśmy po schodach.
- Zobaczysz - puścił mi oczko. Minutę później znaleźliśmy się na dachu klubu. A tam leżał koc, butelka szampana i dwie lampki. No tak, nic nie wypiłam, to teraz muszę. Uśmiechnęłam się, gdy zaczął mnie tam prowadzić.
- Czy to nie jest niegrzeczne, że zostawiłam własnych gości?
- Nie, wcale - pocałował mnie w ucho - Każdym musisz się zająć. Oni już cię mieli, teraz moja kolej - wpił się łapczywie w moje usta, jedną ręką mocno trzymając w pasie, a drugą przechylając moją głowę. Był wtedy taki władczy. Tamten namiętny pocałunek pobudził moje zmysły i lubieżne pragnienia. Myślałam, że upadnę, ale jego silne dłonie stabilizowały mnie. Byłam taka podniecona, chciałam kochać się z nim na tamtym dachu przez całą noc.
- Ja... - zabrakło mi słów, kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Nic nie mów, kochanie - wyszeptał - Napijmy się.
Tak też zrobiliśmy. Szampan był naprawdę pyszny, a koc na tyle gruby i miękki, że nie czułam, abym siedziała na ziemi.
- Chciałbym ci coś dać.
- Nie trzeba, już dostałam od ciebie prezent.
- To pudełko? - zaśmiał się, a ja zmarszczyłam brwi - Wybacz, ale wsadziłem tam kilka kamieni, abyś myślała, że coś tam jest. Mam dla ciebie coś innego, a właściwie to dwie rzeczy.
- Zayn, po co aż tyle?
- Nie gadaj już tyle, tylko zamknij oczy - tak zrobiłam, ale jednym okiem lekko sprawdzałam, co robi - Nie podglądaj!
- Przepraszam - zachichotałam.
Po chwili poczułam na szyi coś chłodnego i metalowego. Zadrżałam.
- Co to? - spytałam.
W odpowiedzi zostałam czule pocałowana w usta.
- Możesz otworzyć oczy, aniołku - mruknął Zayn. Tak właśnie zrobiłam i od razu sięgnęłam dłońmi do naszyjnika.
         Był przepiękny. Złoty, cienki łańcuszek z sercem, na którym było coś wygrawerowane. Przyjrzałam się mu bardziej i zdałam sobie sprawę, że po zewnętrznej stronie okalają go małe diamenciki, a w środku, elegancką i pochyłą czcionką wygrawerowano moje imię i imię Zayna. Warga mi zadrżała.
- O rany, Zayn - szepnęłam zachwycona - To musiało kosztować majątek.
- Skarbie, nie przejmuj się, stać mnie na to. A jeżeli to sprawia, że się uśmiechasz, mogę kupić ci tego całe mnóstwo.
- Jedno wystarczy, z całą pewnością - uśmiechnęłam się do niego - Jest piękny, naprawdę, już go kocham.
- A mnie? Kochasz mnie?
- Kocham cię, Zayn, bardzo mocno - ścisnęłam wisiorek w ręku.
- To dobrze, bo drugim prezentem, jaki chcę ci dać jest moja miłość - uniósł mój podbródek, drugą dłoń umieścił na zewnętrznej stronie mojego uda - Kocham cię, Chloe.
Pocałowałam go, obejmując za kark. Dotyk jego dłonie pod moją sukienką, smak jego ust i ciepło jego szczupłego, męskiego ciała wywołał u mnie myśli, jakich jeszcze nigdy nie miałam.
- Proszę - jęknęłam w jego usta. Zawisł nade mną i z góry patrzył mi się w oczy. Był taki piękny...
- O co mnie prosisz, skarbie? - przygryzł dolną wargę. Poruszyłam się niespokojnie.
- Kochaj się ze mną.
- Tutaj? Nie, żeby to było zaplanowane, ale nie sądzisz, że lepiej zrobić to w innym miejscu?
Pokręciłam głową.
- Proszę, chcę tego tutaj, teraz.
- Na pewno, pamiętaj, że...
- Nie gadaj już tyle - mruknęłam.
Uśmiechnął się do mnie czule i pocałował gorąco.
Taki też był mój pierwszy raz - delikatny, namiętny, ale przede wszystkim gorący. Nigdy nie zapomnę tamtej nocy...

  Ani tego, co wydarzyło się dwa tygodnie później.



                                         

                                                                                 *  *  *





- Tutaj jesteście - zawołała mama, kiedy razem z tatą i Sarą weszli do domu. Podniosłam się z sofy, na której wtulałam się z Zayna.
- Jak wam się podobało na zakupach? - spytałam.
- Wiesz, zakupy, jak każde inne. Londyn jest wielki, ale chyba nigdy nie polubię go tak, jak naszego Miami. Upieczemy ciasteczka, skarbie? - o mało, co nie spłonęłam ze wstydu.
- Idź, aniołku, chętnie spróbuję twoich ciasteczek - odezwał się, Zayn z zadziornym uśmieszkiem. Byłam pewna na sto procent, że miał w zanadrzu lubieżne zamiary ukryte pod pretekstem "skosztowania moich ciastek". Całe szczęście, że tylko ja potrafiłam to wyczuć.
- Tata usiadł w fotelu, a ja poszłam z mamą i Sarą do kuchni.
          Niestety potem Zayn nie spełnił swoich zamiarów. Nawet nie został na noc, choć miał. Wszyscy byliśmy dosyć zdziwieni. Do dziś nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało.





                                                                               *  *  *





- To było odjazdowe! - pisnęłam, a mój chłopak zaśmiał się uroczo.
Kilka minut temu odbyłam dziką jazdę motocyklem. Czułam się taka wolna i podniecona.
- No co? - spytałam Zayna, gdy ten wciąż chichotał.
- Nie wiem, może to, że tak bardzo ekscytujesz się krótką przejażdżką motocyklem.
- To mój pierwszy raz!
- Uwielbiam twoje pierwsze razy - pocałował kącik moich ust, a ja się zarumieniłam.
- Na pewno możesz zostać u mnie na noc?
- Hej, jestem pełnoletnia, sama decyduję, co mogę, a czego nie.
- Tak, to twój przywilej.
- Widzisz? Chodźmy, coś mi obiecałeś - pociągnęłam go w stronę jego domu.
- Pamiętam - mruknął.





                                                                               *  *  *





- Może zamiast spotkania z twoimi rodzicami, zostaniemy tutaj, weźmiemy kąpiel - zaproponował, szepcząc mi do ucha -  zrobimy, co tylko będziesz chciała.
- Co się stało? - spytałam w końcu, gdyż od kilku dni tak dziwnie się zachowywał.
- Nic, skarbie - westchnął i wymusił uśmiech. Nie naciskałam.





                                                                               *  *  *





Kiedy tylko zobaczyliśmy mamę i tatę w kawiarni w centrum Zayn się spiął.
- Wszystko w porządku?
- Tak, tak -  odparł. Wydawał mi się nieobecny. Chciałam później z nim to wyjaśnić.
- Mam nadzieję - wyszeptałam i stanęłam na palcach, aby go pocałować, ale nie odwzajemnił gestu -  Zayn - czułam się głupio.
- Chodźmy do tej kawiarni - nie chwycił mojej ręki, tylko ruszył przodem.
Zmarszczyłam brwi, targały mną sprzeczne emocje.
         Po tym incydencie nie widziałam go dwa dni. Kiedy potem do mnie przyszedł, powitał się ze mną w najbardziej możliwy oschły sposób. Zmartwiłam się i wyszłam na taras z tyłu, jak poprosił.
- O czym chcesz pogadać, Zayn? - objęłam nagie ramiona dłońmi, czekając niecierpliwie na jego słowa.
- Nie możemy tego dłużej ciągnąć.
- Czego? - przeraziłam się, chyba nie mówił o...
- Tego... związku - dokończył niepewnie -  Nie chcę tego.
... tak, jednak o tym mówił. Podeszłam do niego bliżej, nie mogąc uwierzyć w to, co się działo. Dlaczego?


A no tak, zapomniałam...


- Nie mówisz poważnie - dotknęłam jego ręki, ale ją wyrwał i odsunął się prędko.
- Zostaw - warknął - Nie rozumiesz, co do ciebie mówię? To koniec.
- Nie -  szepnęłam łamiącym się głosem -  Dlaczego?
- Każda przyjemność kiedyś się nudzi - odparł znużony, choć nadal trochę niepewny.
- Nie wierzę ci - powiedziałam zdecydowanie i założyłam włosy za ucho - Przecież mnie kochasz, ja cię kocham. Co takiego się stało, że chcesz to zakończyć?
- Dziewczyno, znudziłaś mi się - wygarnął mi to w najbardziej ohydny sposób, po czym zaśmiał się - Myślałaś, że to coś poważnego? Że będziemy żyć długo i szczęśliwie? Że cię kocham?
Milczałam.
A pierwsza łza spłynęła po moim policzku.
- To po co to ciągnąłeś?
- Wiesz, lubię dobrą zabawę, a to jaka zauroczona mną byłaś... Myślałaś, że nie pieprzyłem wtedy Thalii? Błagam, ja nigdy nie marnuję... - wtedy go spoliczkowałam, ale złapał mnie po tym szybko za rękę - Mnie się nie bije.
- Puść mnie! Nienawidzę cię!
- Wzajemnie, kurwa, nareszcie nie muszę udawać - fuknął i odszedł.


Płakałam.
Tak mocno płakałam.
Tak bardzo go nie znosiłam.
Tak bardzo pragnęłam zapomnieć.



Tak bardzo mi go brakowało.



Nienawidzę siebie za to, że uczucie do niego jeszcze nie wygasło. To mnie wykańcza.
        Ocieram łzy, które machinalnie wypłynęły z moich oczu i wstaję z siedzenia, aby jakoś dojść wraz z innymi pasażerami do wyjścia. Stoję w długiej kolejce, ale na szczęście ludzie przede mną szybko posuwają się do przodu. Żegna mnie rudowłosa, szczupła stewardessa, a ja odwzajemniam jej miły uśmiech.


Studia, zaczynamy!


----------------------------------------------------
Nie wiem, jak się przywitać o te porze, więc użyję zwykłego "Hej" :)
Rozdział byłby znacznie szybciej, ale mam ostatnio dużo sprawdzianów, a kiepski humor mnie nie opuszcza. Jednak w końcu daję Wam rozdział!
Dziękuję za taką liczbę komentarzy! Naprawdę, nie spodziewałam się jej ;) I piszę teraz nieskładnie, bo jest tak późno XD wybaczcie.
Kocham Was i całuję na dobranoc!

20 KOM -----------------> NEXT CHAPTER^^

- Nina x :* x :* x

25 komentarzy:

  1. Tak długo czekałam!! Wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdzial jak zawsze genialny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak mówiłam poprzednio chłam i beznadzieja. Znowu jest pełno błędów. Kupić ci słownik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak fajnie ze na swiecie sa ludzie tak mili wobec drugiej osoby ♥♡♥ A tak na powaznie znasz zasade nie podoba ci sie nie komentujesz i nie czytasz ? Moze tobie trzeba to przeliterowac albo osobiscie powiedziec ? Jak tak to jestem chetna ;D Nie lubie osob ktore postepujaw twoj sposob... Jak Ci sie nie podoba to krotka pilka wypier*** (ze wzgledyu iz to nie moj blog nie uzywam slow niecenzuralnych) Ja pochwalam autorke za wklad w yen blog i za czas, ktory mu poswieca. A bledy ? Kazdemu sie zdarzaja. Jak chcesz sobie jeszcze pokrytykowac to zapraszam do siebie. Chetnie sobie pogadam ♥ A do Niny kochana piszesz swietnie, a ta osoba widocznie ma jakies dąsy :-)

      Usuń
    2. Kochanie to jest raczej moja dobra rada. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem i może komentować co chce. Nie bulwersuj się tak bo ci żyłka od sr**** pęknie. Także wiesz spier*****

      Usuń
    3. Wiesz dobra rada wyglada inaczej, a ty po prostu jestes zazdrosna albo lubisz powkurwiac innych ♥ o mnie skarbie sie nie boj :*

      Usuń
  4. OMG! Rozdział świetny tylko... Zayn wmawiał Niallowi i reszcie, że już nie pieprzy swoich modelek czy Niall chciał to wcisnąć Chole???

    OdpowiedzUsuń
  5. zakochałam sie w tym opowiadaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże kocham! Zayn BYL taki slodki <3
    A teraz okazal sie takim chujem.. Biedna chloe. Moze stali sie cos/ okazal mu ktoś . Tylko nie to aby byk naprawdę taki pojebanyy :'( <3

    OdpowiedzUsuń
  7. To przez rozmowę ojca i Zayna, prawda? Coś mu musiał nagadać, że z nią zerwał. Ogólnie Zayn był słodki w tym rozdziale, pod koniec trochę mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jemu nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że między ojciecem i Zayn'em coś się stało. Widać wyraźnie, że to po ich rozmowie. Nie mogę doczekać się realnej rozmowy z Zayn'em.
    Weny
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, jaki chuj z tego Zayna, jak on mógł. Chociaż nie wierze ze zerwał z nią z własnej woli, to pewnie przez jej rodzicow . Nie mogę się doczekać kiedy Chlo spotka się z Zaynem. Czejam na next i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. dawaj następny :*
    boskie !

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniałe opowiadanie *o* ale Zayn był wredny! Chloe, nie martw się.... Dobra, ogarniam się. Nie przejmuj się hejtami ze strony Anonima, ale raczej anonimki (pewnie to zakompleksiona, zazdrosna dziewczyna, której blogowania nie wychodzi). Pamiętaj tylko, że super piszesz i podoba mi się twoj sposób pisania ;) nie poddawaj się przez tą idiotkę!
    Życzę weny i nie mogę się doczekać nexta :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,że nazwałas mnie idiotka. Nie jestem zazdrosna ani zakomleksiona. Tez cie uwielbiam.

      Usuń
    2. Oooo, widzę, że sprawdzasz jednak komentarze.... Sory, ale powiem ci szczerze: ODCZEP SIĘ OD TEGO FF. Po co hejtujesz? To żałosne... Nie podoba ci się? Mam dla cb prostą i fajną radę -- NIE CZYTAJ! A jeżeli chodzi o błędy, każdy je popełnia - NAWET TY, a autorka bloga wkłada dużo pracy w opowiadanie i jak juz pisałam - kazdy może popełnić błąd. Ja w wielu ff widzę błędy ortograficzne, ale nie hejtuje je za to.

      Usuń
  14. bardzo wciagające opowiadanie i ciekawie sie zapowiada ;)
    czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  15. Super Rozdział jak i całość ;) Czekam na nexta ;p
    Nie trzymaj nas tak długo w niecierpliwości plis ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No kurwa. Ty jestes jakas jebnieta!! Przez 10 rozdzialow podroz ?! Normalna to ty nue jestes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę: NIE CZYTAJ, jak ci się nie podoba. To moja wizja i nie będę jej zmieniała dla jakiejś jednej, rozkapryszonej, wkurzonej na cały świat czytelniczki. Poza tym, jak już tak bardzo ci zależy na ocenianiu mojej normalności, to mogę być nienormalna, a nie "nue" normalna -,-

      Usuń