środa, 26 listopada 2014

Rozdział 9

       

         Zostały jeszcze tylko dwie godziny lotu, a ja jestem coraz bardziej podekscytowana i niepewna jednocześnie. Bardzo cieszę się, że zobaczę brata i Sarę oczywiście. Jak wspominałam, stała się ona moją prawdziwą przyjaciółką, której nie oddałabym nikomu. Tęsknię za naszymi rozmowami, jej gotowaniem i tym, jak doradzała mi podczas wspólnych zakupów. Ale już niedługo ją zobaczę. I ta informacja wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
         Problem polega na tym, że ON prawdopodobnie wciąż tam mieszka. Tak bardzo, jak pragnę go zobaczyć, przytulić, pocałować, tak bardzo właśnie nie mogę tego zrobić, bo przecież… to wszystko było tylko żartem, tak?


#Wspomnienie.


         Cieszyłam się, że Niall nie miał nic przeciwko temu, co było między mną a Zaynem. Zresztą, gdyby nawet coś mu nie odpowiadało, pewnie i tak kontynuowałabym tą znajomość. Chodziło o to, że czułabym się pewniej i lepiej, gdyby moja rodzina akceptowała to wszystko.
         Była niedziela. Postanowiłam zrobić chłopakowi niespodziankę. Założyłam czarną bokserkę, na nią mój ulubiony biały, ciepły sweter, a na nogi ciemne obcisłe jeansy. Wyglądałam całkiem ładnie i o to mi chodziło. Chciałam zabrać Zayna do kina, a potem na jakiś miły, wieczorny spacer. Po prostu chciałam być przy nim.
         Wyprostowała długie, brązowe włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż - wypudrowałam się delikatnie, pomalowałam rzęsy, a usta ozdobiłam czerwoną szminką, którą ukradłam Sarze. Użyłam moich ulubionych, słodkich perfum i przejrzałam się w lustrze. Wszystko dobrze, gdyby nie mój mikroskopijny biust. Nie rozumiem. Moja matka miała znacznie większy, dzięki czemu zawsze wyglądała bardziej dojrzale i kobieco. Wiem, że byłam…


… i jestem młoda...


… ale mimo to, przerażała mnie wielkość moich piersi. "Mikroskopijne" to tylko przenośnia. Ale nie sądziłam…


… i nadal nie sądzę…


… aby miseczką B można było się chwalić.
Westchnęłam niezadowolona i zeszłam na dół, po czym ubrałam skórzaną kurtkę i buty na średnim obcasie. Wolałam te na płaskiej podeszwie, ale czego się nie robi dla Zayna?
Zetknęłam się z pochlebnymi komentarzami od parki, z którą mieszkałam, a następnie pożegnałam się i wyszłam. Byłam taka podekscytowana. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę centrum, skręciłam w odpowiednie miejsca, minęłam kilka przecznic, aż w końcu trafiłam pod właściwy adres.
Ruszyłam bez zastanowienia po schodach do drzwi i zadzwoniłam dwa razy. Kiedy po dłuższej chwili ponowiłam tę czynność, znów nikt mi nie odpowiedział. Zdziwiłam się, gdy okazało się, że drzwi były otwarte. Wślizgnęłam się cicho do środka ,a do moich uszu dobiegła wolna, romantyczna piosenka. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w poszukiwaniu Zayna. W kuchni, ani w salonie go nie zastałam.
- Zayn? - prawie krzyknęłam, ale nikt mi nie odpowiedział - Zayn!
Cisza.
Poza tą piosenką.
Ruszyłam na górę, sprawdziłam łazienkę, jego sypialnię. Tam też szeptałam jego imię.
Zeszłam na dół i poczułam się taka skonsternowana. Już chciałam do niego zadzwonić, gdy nagle usłyszałam jakiś śmiech, chyba damski. Zrobiło mi się bardzo ciepło. Przełknęłam głośno ślinę i skierowałam się do białych drzwi, za schodami. Wzięłam głęboki oddech i przekręciłam gałkę, uchylając delikatnie drzwi. Natychmiastowo muzyka zrobiła się głośniejsza.
Czyli to tam było źródło jej dźwięku.
Moim oczom ukazała się jakaś niewielka platforma, coś na kształt sceny, tyle, że za nią znajdowało się białe tło. A na niej…
- O Boże - szepnęłam, a moje wargi zaczęły drżeć.
         Stała tam jakaś wysoka, szczupła i obfita w kształty blondynka. Naga. Zemdliło mnie. Stała i uśmiechała się, przygryzając wargę. Moje oczy się zaszkliły, więc szybko zatrzasnęłam drzwi. Żwawym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia. Nie chciałam tego zobaczyć. Nie spodziewałam się tego. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach, gdy otwierałam drzwi. Zamarłam, kiedy poczułam na nadgarstku jego rękę.
- Chloe, stój - powiedział i odwrócił mnie w swoją stronę, drugą ręką zamykając drzwi.
Wbiłam wzrok w ziemię i próbowałam opanować płacz.
- Spójrz na mnie - chwycił palcami mój podbródek i pociągnął moją głowę do góry, lecz ja nadal patrzyłam się gdzie indziej.
- Proszę - jęknął i wpił się mocno w moje usta. Od razu oddałam pocałunek. Byłam słaba i zakochana. Ale szybko się opamiętałam i odepchnęłam go od siebie.
- Zostaw mnie - ponownie próbowałam się wyrwać z jego uścisku, kiedy znowu mnie objął - Puszczaj!
- Nie. I daj mi to wytłumaczyć.
- Tu nie ma nic do tłumaczenia, zostaw mnie.
- Uspokój się - chwycił moją twarz w swoje dłonie i otarł kciukami łzy, a ja przestałam walczyć i zaczęłam wpatrywać się w jego oczy - Nie płacz, aniołku.
- Nie nazywaj mnie tak.
- Zaraz wszystkiego się dowiesz, aniołku. Nie denerwuj się. Wszystko ci wyjaśnimy.
- My? Wow! Chyba jednak podziękuję - mocno odepchnęłam go obiema rękami. Otworzyłam drzwi, które znowu zostały zamknięte, a ja przyparta do ściany i znowu pocałowana.
- Przepraszam, że wcześniej ci tego nie powiedziałem. Wstydzę się tego, ale lubię to robić. To, co widziałaś… Nic się nie wydarzyło.
- Nadal nie rozumiem, Zayn. Czego się wstydzisz? Co ta kobieta tutaj robi?
- Chodź - chwycił mnie za nadgarstek i zaczął prowadzić tam, gdzie przed chwilą byłam.
         Otworzył szeroko białe drzwi, a moim oczom ukazało się ogromne pomieszczenie, jakaś sala, ale i tak mniejsza od tych dużych gimnastycznych. Ściany były białe, a podłoga karmelowa. Na przeciwko mnie stała ta "scena", a przed nią sztaluga, płótno, farby i krzesło. Zmarszczyłam brwi, ale po chwili domyśliłam się, o co chodzi.
- Co to jest? - byłam bardzo zszokowana. Wyplątałam nadgarstek z jego uścisku i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Bo widzisz - wziął wdech i wydech, a głos mu lekko drżał - To… To tutaj poświęcam się swojej pasji. Ten rysunek, który ci podarowałem, to zaledwie namiastka tego, co robię.

Zamilkł.

A ja nie zamierzałam się odzywać.

- Maluję nagie kobiety - wyznał, a mi zrobiło się niedobrze.
Jeśli do takiego malowania potrzebne są modelki, jestem przerażona ich liczbą. Ile pięknych ciał musiał się naoglądać, ile musiał potem z nimi robić. Nie wiem, czy tak było, ale Zayn jest facetem, młodym i przystojnym, a one piękne i na pewno doświadczone w przeciwieństwie do mnie, więc dlaczego miałby nie skorzystać?
- To co widziałaś… Nie spodziewałem się ciebie. Ale między mną a Thalią nic się nie wydarzyło - wow, Thalią?

"Dobra, Chloe, skoro ona mu pozuje to chyba musi znać jej imię" zganiła mnie moja podświadomość.

- To prawda, jakiś czas temu pewnie zanim bym ją namalował, przeleciałbym ją - wzdrygnęłam się - W sumie potem pewnie też... Ale chodzi mi o to, że już tego nie robię. To są dawne czasy.
- Mówisz tak tylko dlatego, że tutaj jestem. Tylko dlatego, że cię przyłapałam.
- Nie, Chloe, nie - jęknął, stanął na przeciwko mnie i patrząc mi w oczy, kontynuował - Nie robię tego od prawie trzech miesięcy. Wiem, że to nie jest długi okres, ale najważniejsze jest to, że przestałem być takim chujem zanim cię poznałem. I uwierz mi, że Thalia jest tylko... - błądził wzrokiem po mojej twarzy - Ona mi tylko pozuje. Nic z nią nie robiłem, ani nie zamierzałem robić. Jeśli chcesz, pogadaj z nią. Pogadaj z Niallem, Louisem, Harry'm. Powiedzą ci to samo, co ja.
- Dlaczego robisz... to? - zaczęłam machać rękami w powietrzu, wskazując na scenę i farby.
- Nie wiem. Nawet nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Może to jakiś, pewnego rodzaju, odłam zboczenia. Po prostu lubię patrzeć na kobiety, nagie, malować je, rysować, w różnych pozycjach.
- Jesteś chory. Totalnie popaprany - odwróciłam się i wyszłam z jego domu. Wołał mnie, ale całkowicie go zignorowałam.


                                                                                * * *


- Chloe nie powinnaś go zostawiać - wystękał Niall.
Wstałam z kanapy i stanęłam z nim twarzą w twarz.
- A jakbyś ty zareagował na moim miejscu? - spytałam nieźle zirytowana.
Przejechał dłońmi po twarzy i jęknął gardłowo. Wbił we mnie bezradne spojrzenie.
- Kiedy mi o tym powiedział, zacząłem się śmiać. Zwyczajnie myślałem, że robi sobie ze mnie jaja. Ale był całkowicie poważny. Owszem, uznałem, że to. … co najmniej dziwne, ale pogadałem z nim o tym i nie zostawiłem go samego.
- Ale... Ja tego nie rozumiem…
- Chloe - podszedł i położył dłonie na moich ramionach, tak jak zwykle to robił. Złagodniałam na chwilę - Rozumiem i widzę, że coś do niego czujesz. To twoje uczucie i nie mogę ci go odebrać. Na pewno poczułaś się zdradzona, kiedy zobaczyłaś tą kobietę, ale jeśli Zayn mówi, że nic się nie wydarzyło, nie kłamie. Nie uprawia seksu ze swoimi modelkami. I tak maluje je znacznie rzadziej niż kiedyś. Musisz mu zaufać. Ma pewien problem, sam o tym wie. Fakt, że wszystko ci wyjaśnił to bardzo dużo.
- Jaki to problem? - zaniepokoiłam się.
- Nie z malowaniem czy rysowaniem. Zayn jest w tym zajebisty. To nie do końca jest też to, że maluje nagie kobiety. Ilu artystów to robiło. Problem leży w tym, że on potem z nimi sypiał i robił to nawet codziennie.
- A teraz? - spytałam niepewna i przerażona.
- Nie, przestał już dawno. Zayn jest całkowicie normalny, jak ja czy ty. Tylko sam nienawidzi siebie za te wszystkie rozpustne noce. Dnie. Sam poprosił nas o pomoc. Dzisiaj już z nimi nie sypia. Potrzebował porządnej, szczerej rozmowy i kilku kontrolnych odwiedzin, aby z tym skończyć.
Westchnęłam ciężko i zaalarmowałam brata o tym, że idę się położyć. Nie mogłam spać prawie całą noc. Doszłam dzięki temu do kilku wniosków. Ale z drugiej strony byłam zmęczona następnego dnia, więc jego połowę przespałam.
         To, co zobaczyłam, było okropne. To, czego się dowiedziałam od Zayna i Nialla było dezorientujące. Miałam ochotę czymś rzucić, bo mój gniew sięgał zenitu. Jak on mógł mi tego nie powiedzieć wcześniej. Zrozumiałabym...


Nie... Nie zrozumiałabym... Bynajmniej nie na początku.


Ale uniknęlibyśmy tej sprzeczki, tego stresu. Postarałabym się nie złościć, gdy zobaczyłabym go, jak patrzy się na te kobietę. Czułam się zwyczajnie zdradzona, mimo, że nie byliśmy razem. Nie wiedziałam nawet, czy kiedykolwiek by to nadeszło, ale tyle się działo między nami, więc byłoby bezduszne, gdyby robił takie rzeczy jeszcze z innymi dziewczynami.
         Z drugiej strony, być może naprawdę miał pewien problem. Wierzyłam bratu, raczej by mnie nie okłamał. Co do Zayna? Nie wiedziałam, co myśleć, ale wiem, że tęskniłam za nim, gdy przez następne dwa dni nie mieliśmy kontaktu. Dzwonił do mnie kilka razy, ale potem przestał. Pomyślałam, że się rozmyślił i uznał, iż nie warto starać się o kogoś takiego jak ja. Cóż... Sama tak uważałam, ale chodziło o to, żeby z szacunku do tego, co między nami było, chociaż się pogodzić, a nie kończyć znajomość w kłótni.


                                                                                 * * *


Drzwi znowu były otwarte. Westchnęłam i pchnęłam je przed siebie. Po wejściu zamknęłam je i zakluczyłam. Powoli i po cichu weszłam w głąb domu. Było bardzo spokojnie i ciemno. Przez chwilę zaczęłam zastanawiać się, czy on tam jest. Może gdzieś poszedł?
         A tak przy okazji, stwierdziłam, że powinniśmy poważnie porozmawiać - ja i Zayn. Nie wiem, czy chciał tego tak, jak ja, ale czułam, że powinnam spróbować.
        Zresztą Niall naprawdę mnie przekonał. Nadal byłam trochę zraniona, ale patrzyłam na całą sytuację z innej perspektywy. Może Zayn naprawdę miał jakiś kłopot i zamiast go wysłuchać do końca, uciekłam. Może to naprawdę nie było właściwe rozwiązanie.
        Siedział na kanapie. Biała, obcisła bokserka, luźne, wytarte, jasne spodnie i ciężkie, czarne buty. Rozczulona i winna weszłam do salonu. Ogień w kominku omiótł nasze sylwetki. Twarz Zayna, wyjątkowo ogolona, była jeszcze bardziej przystojna i tajemnicza w świetle płomieni. Wydawał się zamyślony. Przygryzał wewnętrzną stronę policzka.
- Zayn - szepnęłam. Nie zareagował. Podeszłam niepewnie bliżej.
- Przepraszam, Zayn...
- Nie, proszę, to nie twoja wina.
- Moja, bo… - wzięłam głęboki oddech i wypuszczając je, drżącym głosem kontynuowałam - Tak okropnie się zachowałam. Byłam zdziwiona i zła, przepraszam. Powinnam cię wysłuchać.

         Przejechałam dłonią po jego włosach, czując jedwabiste kosmyki między palcami. Nachyliłam się i musnęłam jego usta. Ręce usytuowałam po obu stronach jego twarzy i pogłębiłam pocałunek. Poczułam jego duże dłonie na moich biodrach. Wsadził delikatnie język do moich ust, a ja bez walki, jak zawsze, dałam się mu zdominować. Owinął ramiona wokół mnie i zjechał ustami na moją szyję. Jęknęłam głośno jego imię i pociągnęłam za włosy. Odpowiedział mi zmysłowym pomrukiem, a ja byłam na skraju wytrzymałości, uległabym mu we wszystkim.
- Moja - wyszeptał, a moje serce zatrzepotało i omal nie wyleciało z piersi. Zassał skórę mojej szyi, lekko ją przygryzając i liżąc. Byłam tak bardzo podniecona - Nie zostawiaj mnie nigdy więcej - oparł swoje czoło o moje.
- Nigdy - posłałam Zaynowi delikatny, ciepły uśmiech.
         Mówiłam to absolutnie szczerze. Tak mocno mnie przyciągał, rozśmieszał, poprawiał humor, troszczył się o mnie. Tak bardzo go kochałam. Byłam całkowicie uczciwa i poważna w tamtym momencie.
         Schowałam twarz  w zagłębieniu jego szyi, wtulając się w niego. Jednym ramieniem mnie obejmował, a drugą ręką wodził po moim udzie.


         Następnego dnia obudził mnie jego aksamitny, cichy głos i delikatny pocałunek w usta, którym zdobył mnie po raz kolejny. Uniosłam szybko powieki i ujrzałam najpiękniejsze oczy, jakie było mi kiedykolwiek dane zobaczyć. Uśmiechał się do mnie, co odwzajemniłam już wtedy, gdy powitał mnie cudownym zwrotem "Dzień dobry".
- Dzień dobry - mruknęłam z uśmiechem, przeciągając się na łóżku.
Wtedy dostrzegłam dopiero, że miał na sobie jeansy i nie leżał obok mnie, lecz siedział.
- Mam nadzieję, że się wyspałaś - powiedział.
- Tak, dziękuję, że mogłam przenocować.
- Błagam - prychnął, wywracając oczami - Nie wypuściłbym cię. Chodź do mnie, aniołku - wyciągnął do mnie dłoń. Ujęłam ją, a on błyskawicznie mnie do siebie przyciągnął, sadzając na swoich kolanach i tuląc mnie do swojej klatki piersiowej. Wsłuchiwałam się w umiarkowane bicie jego serca, rozanielona i zakochana. Zayn pocałował mnie w czoło, po czym owinął ramiona szczelniej wokół mnie.
- Wiesz, że powinniśmy jeszcze porozmawiać - wymamrotałam cicho, próbując udawać poważną, choć tak naprawdę pragnęłam go tylko pocałować.
- Ćśś - szepnął, zakładając kosmyki moich włosów za ucho - Nie teraz. Nie psuj tej chwili.
- Ale... - uniosłam głowę, chcąc na niego spojrzeć, aby wiedział, że naprawdę mam to na myśli, niestety mi przerwał.
- Nie dyskutuj ze mną, Chloe - położył mi palec na ustach, a mi zrobiło się cieplej - Zjedzmy śniadanie, ubierzmy się. A potem możesz mnie tym dręczyć.
- Nie chcę cię tym dręczyć, Zayn, chce tylko coś z tobą wyjaśnić.
- Dobrze, ale nie teraz.
- Zayn, nie będzie lepszego momentu, nie mamy całego dnia.
- A to niby dlaczego? - zmarszczył brwi.
- Nie mogę siedzieć u ciebie cały dzień, muszę wrócić do domu, a kto wie, co się wydarzy pomiędzy jedzeniem śniadania, a ubieraniem się - wyjaśniłam, a on zaśmiał się i dwoma palcami powędrował od mojego uda do materiału dolnej części mojej bielizny. Poczułam szkarłat na twarzy i natychmiast spuściłam wzrok. Zachichotał i zbliżył swoje usta do mojego ucha.
- Wiesz... nie musimy czekać z tym tyle czasu - przygryzł jego płatek, a fala ciepła jeszcze bardziej rozlała się po całym ciele, rozpalając mnie od stóp do głowy i pobudzając moje libido. Zwinnie wcisnął jeden palec pod gumkę moich majtek, poruszając nim na boki, raz znajdując się przy moich pośladkach, a raz... TAM.
- Nie... nie to miałam na myśli - wyjęczałam.
- A co? - przygryzł wargę, uśmiechając się zadziornie, ręką jadąc w górę, po moim brzuchu, gdzie zachichotałam, na mój stanik - Dlaczego tego nie zdjęłaś na noc? Byłoby mi teraz łatwiej, a tobie przyjemniej.
- J-ja... - tak bardzo się tego wstydziłam.
- Słucham, aniołku - wsunął palce pod miseczkę biustonosza, a ja pisnęłam i szybko się mu wyrwałam, stając na nogach i objęłam się ramionami.
        Jego mina wyrażała konsternację i złość. Nie wytrzymałam tego spojrzenia, więc odwróciłam wzrok, wpatrując się w widok za oknem. Nigdy jeszcze nie uprawiałam seksu, nie znajdowałam się nawet z kimś w podobnej sytuacji. To było dla mnie nowe, pomimo, że tak bardzo chciałam Zayna, bałam się jednocześnie następnego kroku. Jednak chyba najbardziej przeszkadzał mi w tym wstyd. Moje piersi. Ich rozmiar. Kiedy tylko poczułam tam jego rękę, uciekłam spanikowana, bojąc się jego reakcji na to, że jego dłoń nie zostanie wypełniona dużą i jędrną piersią. Nie uważałam się za kogoś o zgrabnym, wysportowanym ciele ani pięknej twarzy. Nie byłam brzydka, ale mężczyzna taki jak on... Zasługiwał na kogo, kto da mu więcej, niż mogłam dać mu ja.
- Chloe, co się stało? - podszedł do mnie. Trzymał ręce przy sobie.
- Nic, ja tylko... Nic, przepraszam - ruszyłam, aby go wyminąć, ale zatrzymał mnie, chwytając mocno za ramiona. Wbił we mnie zdecydowany i władczy wzrok. Poczułam się taka słaba i mała.
- Mów - zażądał.
Przełknęłam ślinę.
- Jestem dziewicą - szepnęłam.
Na jego twarzy pojawiła się ulga. Zmarszczyłam brwi.
- Co w tym zabawnego?
- Och, aniołku - pocałował mnie czule w usta, kładąc ręce na mojej talii i przysuwając mnie bliżej - Myślałem, że mnie już nie chcesz. Myślałem, że zrobiłem coś złego lub, że ktoś ci coś kiedyś zrobił i dlatego tak reagujesz.
- Nie, ja tylko - prychnęłam nerwowo śmiechem - Jestem dziewicą.
- Teraz już wiem. Nie masz się czego wstydzić, uwierz mi. Jesteś piękna i inteligentna, czy mogłem trafić lepiej? - ujął moją twarz w swoje dłonie i z politowaniem i czymś jeszcze, lecz nie potrafiłam odgadnąć, co jeszcze kryło się za czekoladą jego wielkich, przenikliwych oczu. Uśmiechnęłam się nieśmiało i również zatopiłam się w tych tęczówkach. Staliśmy tak chwilę, aż w końcu Zayn począł przybliżać do mnie swoją twarz. Co chwilę patrzył się w moje oczy i usta. Gdy dzieliły nas tylko centymetry, pod wpływem uniesienia i podniecenia, a także szczęścia, że mnie nie wyśmiał, wypaliłam:
- Kocham cię.


----------------------------------------------------------

Hello, my lovely readers^^

Dziękuję za komentarze :) Dobrze jest widzieć, że jest ich więcej, trochę z przymusu, ale ćśś... XD
Rozdział miał być znacznie krótszy, ale jak się rozpiszę to.... wychodzi takie coś :P 
Ale myślę, że jest całkiem niezły, coraz bliżej najlepsze! (moim zdaniem)

Pozdrawiam Was,
- Nina xx

MINIMUM 10 KOMENTARZY ----> NEXT

PS.; PAMIĘTAJCIE, ŻE IM SZYBCIEJ POJAWIĄ SIĘ KOMENTARZE, TYM SZYBCIEJ BĘDZIE ROZDZIAŁ! Z tym czekała tak długo, aż będzie ta 10, już tydzień temu został napisany ;)

19 komentarzy:

  1. Najlepszy !!! Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa super rozdział <3 długo na niego czekałam ale opłacało sie. Jestem bardzo ciekawa co się będzie działo w kolejnym rozdziale wiec z niecierpliwością czekam <33

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest takie ashdnskn *.* Mój Boże ! Umieram z ciekawości co będzie dalej! Ludzie komentować <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam sposób w jaki piszesz :) Czekam na nn :) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo ale się porobiłp :oo

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć
    Chciałam ci Powiedzieć,że nie możesz poświęcać 9 rozdziałów na lot do Londynu głównej bohaterki. Rozumiem,że w tym czasie wspomina co było rok temu,ale zaburza to spójność tekstu. Nie możesz pisać jej wspomnień tak chaotycznie i bez składu. Pojawia się trochę błędów interpunkcyjnych i ortograficznych. Postaraj się zmieścić jej lot w dwóch rozdziałach. A jej wspomnienia dopasuj do każdego odcinka, ale muszą być one spójne i dopasowane do tematyki rozdziału. Teraz wyszło ci masło maślane. A oczekujesz od czytelników 10 komentarzy za takki chłam? Zastanów się czy warto pisać tego blog, jeżeli dalej nie będziesz potrafiła napisać jednego dobrego i interesującego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ! Odezwał się anonim od siedmiu boleści -.- Błędy ortograficzne ?! Kaźdej z pisarek się zdarzają �� Wymóg komentarzy ... Chce to tak robi. To jest jej blog i ona ustala zasady �� Według mnie pisanie wspomnień przez wiele rozdziałów nie jest złe. Jeśli miała by je napisać w 2 rozdziałach to wtedy były by one do bani. I to jest chłam ?! Ty chyba nie widziałaś nigdy chłamu �� Tu historia bohaterki i jej wspomnienia są opisane jak dla mnie genialnie. Nie widze tutaj żadnego chłamu, a ty anonimku bądź odważniejszy i się ujawnij�� A ja Nino czekam na kolejny rozdział ❤

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Cześć
    Dzięki za szczerą opinię. Szkoda tylko, że nie wiem, kim jesteś -,-
    Rozumiem, że może to wydać się trochę zagmatwane dla ciebie i być może ty rozdzieliłabyś te wspomnienia w inny sposób, ale moja wizja jest taka, jaką tu tworzę i jak widać jednym się to podoba, tobie nie musi, rozumiem. Błędy może są, ale nie tylko u mnie, poza tym każdy ma do nich prawo. Nie sądzę, aby moje opowiadanie było chłamem (nie jest bezwartościowe ani bez sensu) i jeśli ci się nie podoba, nie musisz tego czytać. I nie mam potrzeby się nad niczym zastanawiać, bo wiem, że to opowiadanie jest warte publikacji internetowej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś wspaniałego!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog! Zapraszam do mnie http://zayn-and-lili.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na NOWY spis fanfiction http://kraina-fanfiction.blogspot.com/ ! Mam nadzieję, że wpadniesz ! ;*
    Pozdrawiam i całuję ! <3

    Przepraszam za spam !

    P.S. ZAJEBISTY BLOG !

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepszyyy <3

    OdpowiedzUsuń