piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 8

# Wspomnienie.


         Dwa dni później Zayn mnie odwiedził. Niektóre siniaki już zanikały, a moje samopoczucie było znacznie lepsze. Oczywiście mój brat był wściekły i cały roztrzęsiony. Pytał się, kto mi to zrobił, ale ja nawet nie pamiętałam już jego twarzy. Opowiedziałam mojemu bratu i jego dziewczynie to, co zaszło, a oni ucieszyli się, że Zayn mnie znalazł. Przyznałam im szczerą rację i zapewniłam tylko, że nie czuję się najgorzej oraz, że nie ma takiej potrzeby, aby informować o tym incydencie moich rodziców.
         Podczas gdy Niall i Sara byli na dole, ja wolałam pogrążyć się w lekturze. Doszłam do wniosku, że "Gone: Zniknęli" jest niesamowite i już byłam w połowie trzeciej części.
Wtedy usłyszałam pukanie.
- Proszę - oznajmiłam, a już po kilku sekundach ujrzałam anielską twarz miłości mojego życia.
- Cześć - uśmiechnął się i wszedł do pomieszczenia, cicho zamykając za sobą drzwi.
- Cześć - odparłam, trochę nieśmiało i schowawszy zakładkę pomiędzy odpowiednie strony, zamknęłam książkę.
- Jak się czujesz?
- Um.. Lepiej, chyba.
Podszedł nieco bliżej, ale nie usiadł.
- To dobrze - spuścił wzrok na swoje buty, wsadził ręce do kieszeni swoich czarnych rurek, po czym ponownie się na mnie spojrzał. Och! Gdyby tylko ktoś go wtedy zobaczył. To nie było zwyczajne spojrzenie. Należało do tych, które pobudzały do życia każdą komórkę mojego ciała, poruszały i dosięgały każdego zmysłu, a przede wszystkich sprawiały, że moje serce topniało i byłam gotowa, dosłownie, na wszystko.
         Powolnym, ale zdecydowanym ruchem delikatnie uniósł głowę, a na jego ustach czaił się zadziorny uśmieszek; tak, ten, gdzie jeden z kącików idzie wyżej na bok i tworzy tylko jedną małą zmarszczkę obok siebie. Ten, dla którego mogłabym zabić.
         Nie rozumiałam tylko, dlaczego się nie golił. Nie miałam nic przeciwko jego lekko zarośniętej szczęce, wręcz przeciwnie - pragnęłam poczuć te włoski na swojej skórze. Ale i bez nich wyglądał seksownie. A tak... Czułam się jeszcze bardziej bezbronna i słaba.
- Może usiądziesz? - zaproponowałam, nie patrząc mu w oczy - Przecież nie będziesz tak stał...
Już po chwili poczułam, jak materac ugina się pod jego ciężarem.
- Przyniosłem ci coś - wymamrotał, a ja podniosłam głowę i nie wierzyłam własnym oczom. Czyżby się wstydził?
- Naprawdę? - spytałam, szeroko się uśmiechając, co chłopak odwzajemnił, po czym wyjął coś z tylnej kieszenie spodni.
- Wybacz, że trochę pognieciony, ale... Nie byłem pewien, czy to... dobry pomysł - zaczął i podał mi złożoną kartkę, którą łapczywie zaczęłam rozprostowywać - Nie wiedziałem, jak zareagujesz, więc zawahałem się... ale - dalej się jąkał, podczas gdy ja już podziwiałam swój prezent.
       Miałam w swoich rękach kartkę ze szkicownika, na której znajdował się mój portret. Jeszcze nigdy nikt nie dał mi czegoś takiego. Nawet mojej karykatury. Nic. A nagle pojawił się Zayn i podarował mi mój portret, wykonany przez niego i w dodatku bez żadnej okazji.
       Był naprawdę piękny. Tylko nie rozumiałam, dlaczego miałam na nim zamknięte oczy i taki dziwny mały uśmiech...
- Tak zjawiskowo wtedy wyglądałaś - usłyszałam i podniosłam na niego wzrok. Uśmiechał się czule - Nie wiem, czy to odpowiednie określenie, ale jeszcze nigdy w życiu nie dane mi było zobaczyć tak idealnej dziewczyny, która w dodatku śpiąc jest jeszcze piękniejsza.
Poczułam, jak moje policzki oblewają się gorącem.
- To jest... przepiękne, Zayn. Nie wiedziałam, że masz taki wspaniały dar.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
- Chciałabym je poznać - szepnęłam, a chłopak przybliżył się do mnie.
- Nie wiesz nawet, w co się pakujesz - jęknął i wpił się mocno w moje usta. Natychmiast wplotłam palce w jego włosy, a on owinął swoje ręce wokół mojej talii, kładąc się na mnie i zasłaniając całym swoim ciałem. Po chwili oderwał się zdyszany - Przyszedłbym wczoraj, ale byłem zajęty portretem - wyszeptał w moje usta i ponownie przywarł do nimi swoimi wargami - Tęskniłem za tobą - i ponownie złączył nasze usta w tym gorącym pocałunku.


                                                                                   

                                                                            *  *  *




- To jest okropne! - jęczałam, co chwilę się śmiejąc. Oglądaliśmy wtedy u Zayna film, który moim zdaniem był taki bezsensowny; według niego też, ale chciał to dokończyć tylko dlatego, że mógł komentować każdą minutę filmu, za każdym razem coraz bardziej mnie rozśmieszając.
- No zobacz, ten facet nie ma pojęcia o szyciu - pokazał ręką na ekran telewizora, całkowicie oburzony i rozbawiony jednocześnie.
- Obejrzyjmy coś innego - zaproponowałam i już chciałam wstać, ale Zayn przytrzymał moje nogi, które znajdowały się na jego kolanach - Zanudzimy się na śmierć!
- Nie rozumiem, dlaczego nie możesz dostrzec świetności tego filmu - uśmiechnął się - Spójrz, zaraz wbije to sobie w rękę!
- Nie, to głupie, idę po coś do picia.
- Jak tam sobie chcesz - machnął ręką.
- Tobie też coś przynieść?
Pokręcił głową i nadal próbował zrozumieć sens tej komedii. Przewróciłam oczami i udałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki sok, szklankę, która po chwili została zapełniona pyszną cieczą.
         Nagle poczułam na biodrach czyjeś ręce.
- W sumie, mi też możesz nalać - szepnął Zayn.
Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do szafki, aby wziąć drugą szklankę. Potem wróciłam na poprzednie miejsce i wlałam sok do naczynia. Przez cały czas ten Bóg seksu trzymał ręce na moich biodrach, co musiało śmiesznie wyglądać, gdy się poruszałam.
         Chwyciłam szklanki i razem z Zaynem do mnie przyczepionym wróciliśmy do salonu.
- Dlaczego nie ma filmu? - spytałam, gdy zobaczyłam czarny ekran.
- Pomyślałem, że moglibyśmy pójść na spacer - wymamrotał.
- Świetny pomysł - pochwaliłam go i szybko wypiłam sok. Zrobił to samo, a moje oczy nie mogły oderwać się od wolnych ruchów jabłka Adama na jego szyi. To było coś... zmysłowego. Chciałam nagle obsypać pocałunkami każdy kawałek skóry w tamtym miejscu.

- Idziemy? - spytał, a ja szybko się otrząsnęłam i zarumieniona przytaknęłam głową.




                                                                            *  *  *




- Ile tak w ogóle masz lat? - zapytałam, przerywając ciszę podczas naszego spaceru. 
Już od dłuższego czasu mnie to ciekawiło, ale wcześniej sam Zayn nie wydawał mi się na tyle intrygujący i przyjemny, aby go o to pytać.
- 22 - odparł - a ty?
- Myślałam, że wiesz - rzuciłam i spojrzałam się na niego, coraz bardziej nerwowo bawiąc się palcami, natomiast on chował ręce do kieszeni spodni i szedł obok mnie, spokojny niczym Ocean Atlantycki w Miami.
- Słyszałem co nieco - puścił do mnie oczko.
- 18.
- Jesteś pewna?
- Tak - byłam pewna... bo teoretycznie... - To znaczy jeszcze 17, ale za niecały miesiąc będę już pełnoletnia.
- Czyli urodziny w Londynie? - zaśmiał się - Znam kilka odjazdowych miejscówek, mogę ci jakąś załatwić, jeśli chcesz - zaproponował, spoglądając mi głęboko w oczy, a ja przystanęłam.
         Były niezwykle hipnotyzujące, a ich delikatny, czekoladowy odcień dodawał do tego nutkę pożądania połączonej ze spokojem i mądrością.
- Chloe? Co się tak na mnie patrzysz?
Pokręciłam głową i spuściłam wzrok, oblewając się szkarłatem.
- Kiedy masz urodziny?
- 15 sierpnia - wymamrotałam datę i ruszyliśmy dalej.
- Dobra. Dam ci o wszystkim znać, okej? - przytaknęłam.
         Przez kilka minut spacerowaliśmy ulicami Londynu, nie rozmawiając, ani nawet nie obdarzając siebie ukradkowymi spojrzeniami. Dotarliśmy w końcu do kawiarni. Złożyliśmy zamówienia, a po ich otrzymaniu, ruszyliśmy dalej, przed siebie. W pewnym momencie wylądowaliśmy w rejonach London Eye. 
- Byłaś już tutaj? - spytał nagle.
- Tak. Przed tamtejszym spotkaniem w centrum handlowym, razem z Niallem i Sarą przetestowaliśmy to kółko - uśmiechnął się do mnie, a ja znowu chciałam go pocałować. 
Kontynuowaliśmy drogę.
         W pewnym momencie machinalnie moja prawa dłoń wysunęłam się w stronę jego i opuszkami palców musnęła chłodną skórę ręki Zayna. Zdziwiony stanął w miejscu i wbił we mnie zdezorientowany wzrok, a ja nie mogąc wytrzymać tego napięcia, opuściłam głowę. Po chwili chłopak splótł razem nasze palce i pociągnął mnie do przodu. Byłam pozytywnie zaskoczona, więc zwyczajnie lekko uścisnęłam jego rękę i powędrowałam za nim. Przez resztę spaceru ani na moment  jego dłoń nie opuściła mojej.




                                                                             *  *  *




Oderwałam od niego swoje usta i dysząc, podziękowałam za spacer i odprowadzenie do domu.
Chciałam wejść do środka, ale ponownie wziął mnie w ramiona i subtelnie musnął moje spragnione i napuchnięte wargi. Oczarowana posłałam mu nieśmiały uśmiech, który prędko odwzajemnił, pożegnał się i poszedł. Co chwilę odwracał się w moją stronę, tajemniczo się szczerząc, co nie uszło mojej uwadze. Weszłam do domu, gdzie poczułam apetyczny zapach kurczaka. 
- Pachnie wyśmienicie - oznajmiłam, wchodząc do kuchni i całując Sarę w policzek - A smakuje pewnie jeszcze lepiej.
- Dziękuję, skarbie - uśmiechnęła się. Usiadłam na krześle i westchnęłam cicho - Widziałam was.
Podniosłam na nią przerażony wzrok.
- C-co?
- To. Całowaliście się, Chloe. Wiem, co widziałam - użyła bardzo srogiego tonu, a ja naprawdę byłam zdenerwowana.
- Bo... - zaczęłam, ale szybko się poddałam.


Co miałam jej powiedzieć?


Chyba kocham Zayna. I uwielbiam sposób, w jaki mnie całuje. Ale wiem, że jest ode mnie starszy, poza tym to kumpel Nialla, dlatego i tak nic z tego nie będzie, przepraszam, to się więcej nie powtórzy?


Nie. To było ostatnie co chciałam jej wyznać.


- I jak było? - pisnęła rozpromieniona, siadając na przeciwko mnie.
Wtedy dopiero poczułam prawdziwą dezorientację.
- Co?
- Jak ci się podobało spotkanie? Jak on całuje? - oblałam się rumieńcem, lecz nie ze wstydu, ale na myśl, że jeszcze niecałe pięć minut temu Zayn mnie przytulał i obdarzał wspaniałymi pocałunkami.
- Było... - szukałam odpowiedniego słowa - Cudownie, po prostu cudownie.
- Och! Tak bardzo się cieszę, Chloe!
- To ty... Nie masz nic przeciwko?
- A dlaczego miałabym mieć?! Zayn jest zabawny, odpowiedzialny, troskliwy, w dodatku przystojny i naprawdę seksowny - uśmiechnęłam się.


"Oj... Ale to jak seksowny!" pomyślałam wtedy.


- Widzę, jaka jesteś radosna i podekscytowana. To dobrze, bardzo dobrze. I wiedz, że masz moje pełne poparcie i z każdym problemem możesz do mnie przyjść.
Przytaknęłam i mocno ją uściskałam.
- Dziękuję - szepnęłam, wierząc, że chyba znalazłam przyjaciółkę.


--------------------------------------------------------
Witajcie!
Na samym początku: BARDZO, BARDZO przepraszam, że nie dotrzymałam słowa i rozdział jest dopiero teraz, w dodatku o tak niekomfortowej porze. Ten miesiąc jest okropny, masa nauki, zadań domowych, testów... Mam nadzieję, że to zrozumiecie.
Niestety trochę zasmuciła mnie ilość komentarzy pod poprzednim postem. Widzę, że czytacie i oczywiście to dla mnie świetna wiadomość, ale komentarze... Są dla mnie dowodem, ze mam dla kogo i po co to kontynuować. Za każdym razem, kiedy czytam komentarze, szeroko się uśmiecham, dosłownie! Są dla mnie paliwem, które motywuje i popędza mnie do napisania kolejnego rozdziału. Dlatego, może jestem teraz trochę wredna, wybaczcie, ale...

MINIMUM 10 KOMENTARZY ---> NASTĘPNY ROZDZIAŁ

Rozdział jest spokojny i nic niezwykłego się w nim nie dzieje. Przez chwilę będą takie same retrospekcje, ale dzięki nim przejdę do najważniejszej części tego FF :)
Pozdrawiam i dziękuję Wam

- Nina xxxxxxxx 

10 komentarzy:

  1. to jest boskie <3
    czekam niecierpliwie na nn *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, już nie mogę się doczekać nexta :***
    Bezapelacyjnie zostaję tu na stałe :)
    W wolnej chwili zajrzyj do mnie: http://hope-zaynmalik-1d.blogspot.com/
    http://onemoments-twoworlds-zayn-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. On jest IDEALNY !
    Jak zawsze z resztą! Świetnie piszesz, szybciutko nn :*
    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. kaejksdfmksad po prostu jedno wielkie WOW :)
    znalazłam się tu przez przypadek,ale nie żałuje,że do ciebie zajrzałam :) jesteś cudowna a twoje opowiadania, o Matko,nie moge znaleźć słów,żeby określić,jak mi się to wszystko podoba :) Piszesz bardzo ciekawie, jestem ciągle nienasycona twoimi rozdziałami,mam nadzieje,że za niedługo dodasz kolejny bo.. ja chyba kurde zwariuje ! CUDOWNE po prostu niesamowicie cudowne opowiadania :)
    a teraz taki mały typowy spam : Oto blog mojego autorstwa o Maliku:http://reallyiloveyou.blogspot.com/
    gdybyś miała chwilkę wolnego czasu , mogłabyś na niego wpaśc i zostawić po sobie ślad w postaci komentarza ? Byłabym wdzięczna :D
    No to ja już spadam,będe czekać na twój kolejny rozdział z niecierpliwością.
    Pozdrawiam Nobody :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę ciekawe opowiadanie, na które trafiłam przypadkiem szczerze mówiąc. Ale jestem pewna, że trafia do mojej listy ff.

    Polecam przy okazji przeczytać opowiadanie Crazy mind, które jest remake'iem autorki opowiadania o tym samym tytule. Dostępne jest na Wattpadzie i blogspocie z tego co wiem.

    http://www.wattpad.com/80812212-crazy-mind
    http://haveyougotcrazymind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Halo ludzie komentować bo nie będzie! Żal :/

    OdpowiedzUsuń