poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 7

#Wspomnienie.


         Obudziłam się w łóżku, choć wydawało mi się, że zasnęłam na kanapie. Przetarłam opuchnięte od płaczu oczy i spróbowałam się podnieść do pozycji siedzącej. Nie udało mi się. Nie chodziło o to, że nie miałam siły. Coś mnie powstrzymywało. Westchnęłam ociężale i ostrożnie zerknęłam na bok, bojąc się, co mogę tam zobaczyć.



Był
 tam.



Jego ręce owinięte wokół mnie, twarz wciśnięta w moją poduszkę. Roztrzepane czarne pasma, przymknięte powieki i długie, sięgające niemal policzków rzęsy, a także mocniejszy niż zwykle zarost.

Był taki piękny.

Wpatrywałam się w niego urzeczona i nie mogłam przestać. Aż ciężko mi było pomyśleć, że wczoraj mi pomógł i okazał tak wielką troskę, podczas gdy kilka dni temu był takim oschłym dupkiem. Dezorientujące.
         Z trudem powstrzymałam się od wykonania jakiś ruchów. Bardzo chciałam pogłaskać go po policzku albo przejechać dłonią po jego jedwabistych włosach. Pragnęłam go... pocałować. Ta myśl była bardzo niestosowna, ale w tamtym momencie zupełnie zapomniałam o bólu oraz siniakach, jakie mi wyrządził tamten mężczyzna. Liczył się tylko Zayn, który spokojnie spał obok i przytulał mnie do siebie.
         Przez kilka minut leżałam, delektując się tą chwilą, jednak w końcu zrobiło mi się zbyt gorąco. Wciąż miałam na sobie ubranie z wczoraj. Chłopak nie miał żadnej koszulki. Westchnęła cicho z rozmarzeniem o podziwianiu jego nagiego, wytatuowanego torsu. Tusz pod jego skórą układał się w różne obrazy. Jedne były bardziej zachwycające, inne mniej, ale byłam wtedy pewna, że muszą dużo dla niego znaczyć. Zrezygnowałam z tej czynności i delikatnie zsunęłam z siebie jego dużą rękę, aby móc swobodnie wstać z łóżka. Coś wymamrotał pod nosem, a ja zaklęłam w duchu, ponieważ nie chciałam, aby się obudził. Potrzebowałam tylko wizyty w łazience i szklanki wody, co mogłam znaleźć sama i nie był mi do tego potrzebny Zayn.
         Postawiłam jedną stopę na ziemi, potem drugą, co naprawdę zabolało. Moje uda i biodra promieniowały okropnym, kującym bólem, który był bardzo podobny do tego, jak odczuwamy po zbyt męczącym, obfitym treningu. Tyle, że nie mogłam mieć żadnych zakwasów. Opierając się dłońmi o materac łóżka, niezgrabnie udało mi się wstać, ale wtedy zabolały mnie też ramiona. Cholera! Syknęłam z bólu, chyba za głośno, bo zaraz usłyszałam głos Zayna.
- Uważaj - to brzmiało, jak ostrzeżenie i jednocześnie jak troska o mnie - Dokąd chcesz pójść?
- Do... Do łazienki - wyjąkałam.
Zrobiłam pierwszy krok, drugi i trzeci... Nie było to wcale takie męczące i bolesne, jak wstawanie.



Ojeju, jęknęłam w myślach, co dopiero, jak będę chciała usiąść!



- Poradzę sobie - dodałam i zrobiłam jeszcze jeden krok - Widzisz?
- Mhm - odparł nieprzekonany i usłyszałam ruch kołdry, a po chwili poczułam jego obecność tuż za mną.
- Naprawdę dam radę sama, Zayn - ostrzegłam go i w końcu przekroczyłam próg drzwi, a on szedł powoli za mną. Tak bardzo chciałam, aby mnie przytulił. Tak jak wtedy, na kanapie.
         Dotarłam bezpiecznie do schodów. Skrzywiłam się, bo dobrze wiedziałam, że to będzie bolało.
- Może ci pomóc?
- Nie, na razie nie.
Pierwszy stopień. Pierwszy jęk. Drugi stopień. Drugi jęk. A przede mną całe mnóstwo przeklętych stopni. Dlaczego tam musiało być tak dużo schodów?!
         Oparłam się o barierkę i wzięłam głęboki oddech.


Dam sobie radę, powtarzałam w myślach, Dam radę.
Wtedy poczułam, jak Zayn bierze mnie na ręce i w błyskawicznym tempie znaleźliśmy się na dole.
- Wyobraź sobie, że zeszłabym sama - powiedziałam do niego, na co przewrócił oczami.
- No właśnie. Wyobraziłem to sobie - westchnął - Nie dałabyś rady.
Zignorowałam to, ale cieszyłam się, że znów znajdowałam się w jego objęciach.
         Chłopak posadził mnie delikatnie na kanapie i powiedział, że zaraz wróci.
Miałam okazję rozejrzeć się po jego mieszkaniu. Otaczały mnie ceglane ściany, na których wisiało kilka obrazów. W jedną z nich umieszczono szerokie drzwi tarasowe, których nie ozdabiały żadne zasłony. Pod jedną ścianą stała duża, ciemnobrązowa komoda, a na niej najzwyklejsza w świecie lampa. Podłoga została wyłożona ciemnymi deskami, które zakrywał kremowy, puchaty dywan, na którym stała sofa. Na przeciwko mnie znajdował się kominek z kremowym obramowaniem, a nad nim wisiał średniej wielkości telewizor plazmowy. Pomieszczenie było naprawdę przestronne i ładne, dość oryginalne. A Zayn pasował do niego jak najbardziej.
- Masz, popij - podał mi dwie takie same tabletki i szklankę wody, a ja mogłam zobaczyć go w całej okazałości. Poburzone włosy i zarost na twarzy, skupiona mina, nagi, wytatuowany tors, wyraźnie zarysowane mięśnie brzucha, szary dres ze ściągaczami, luźno zwisający z jego bioder. Wystarczył jeden ruch ręki, aby materiał opadł całkowicie, a tam... Wtedy skarciłam się za taką myśl...

... teraz oddałabym wszystko, aby ponownie ujrzeć jego seksowne ciało i sprawić by drżało, aby płomień pożądania i namiętności nad nim zapanował i... Jest tyle rzeczy, które chciałabym z nim zrobić...

... I jego bose stopy... Adonis w ludzkiej postaci. Nigdy w życiu nie widziałam niczego piękniejszego. W ogóle za wiele to w życiu nie widziałam, ale  byłam...

... i jestem...

... pewna, że  nie ma mężczyzny, który dorównałby mu urodą, charakterem ani tym, jak na mnie wpływał, tym, co działo się ze mną w środku, w sercu i w podbrzuszu, gdy tylko go ujrzałam, gdy tylko usłyszałam jego głos... To wprost nie do opisania.

- Co to? - wyjąkałam.

- Lekarz zalecił ci to, aby uśmierzyć ból oraz, aby ci się nie kręciło w głowie.
- Dotychczas nie miałam zawrotów głowy.
- Super, a teraz to zażyj - wykonałam polecenie.
- Mogłabym skorzystać z łazienki? 
- Pewnie. Jeśli chciałabyś wziąć prysznic, to tylko powiedz. 
Przemyślałam jego propozycję i uznałam ją za dobry pomysł. Czułam się taka brudna… 
- Jeśli to nie problem… 
- Jasne, chodź. 
Spojrzałam się na niego, jak na idiotę. 
- No co? Na pewno poradzisz sobie sama - odparł sarkastycznie, na co wywróciłam oczami - Takim zachowaniem odwdzięczasz mi się za pomoc?  - uniósł brwi. 
- Ja nie… 
- Ćśś, już cię biorę, aniołku - moje serce zatrzepotało na dźwięk tego słowa. Tak miękko i delikatnie je wypowiadał. Byłam pewna, że moje policzki pokrył rumieniec, bo Zayn uśmiechnął się do mnie znacząco i przygryzł swoją dolną wargę. 
         Podniósł mnie na ręce i skierował się ze mną do łazienki. 
         Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się, po czym wróciłam, nieco pokracznie i powolnie na poprzednie miejsce. Zayn siedział na sofie, już ubrany w ciemne, obcisłe jeansy i czarną koszulkę, która świetnie pasowała do jego tatuaży.
- Wszystko w porządku? - spytał, gdy mnie zauważył. Nie do końca, ale kiwnęłam głową.
- Dlaczego kłamiesz?
- Słucham? - zmarszczyłam brwi w konsternacji.
- Zostałaś pobita i ledwo co chodzisz. Jak to możliwe, że wszystko jest w porządku?
- No... Ja... - zaczęłam się jąkać. W pewnym sensie nie skłamałam... Nie miałam pojęcia, co powiedzieć, więc brnęłam dalej w moje małe kłamstewko - Jest dobrze. Jest tylko kilka siniaków, które kiedyś znikną.
- Chloe - westchnął - Nie wierzę ci.
- Okej! Nie jest dobrze, niesamowicie bolą mnie nogi oraz ramiona. Płakać mi się chce, jak widzę swoją twarz, ale uratowałeś mnie i obrażenia nie są aż takie poważne, dlatego nie mam powodu, aby cały czas się tym przejmować.
Wyglądał przez chwilę na zamyślonego. W końcu się odezwał:
- Teraz ci wierzę - oznajmił, a ja skrzywiłam się.
- Jak mi ulżyło - bąknęłam.
- Chodź tutaj - poklepał miejsce obok siebie. Podeszłam ostrożnie i usiadłam - Skrzyżuj nogi i odwróć się do mnie plecami.
- Dlaczego?
- Po prostu to zrób - poprosił łagodnie, a ja tak zrobiłam.
- Już.
- Widzę - mruknął. Nagle poczułam jego dłonie na moich barkach i zaczął je delikatnie uciskać, oraz masować.
- Co robisz?
- Masuję ci plecy, aniołku - odparł, a ja, korzystając z tego, że nie widział mojej twarzy, uśmiechnęłam się pod nosem - Ugh, jesteś taka spięta - powiedział to wysokim głosem, z nutką czystego sarkazmu. Zachichotałam.
         Przez kilka minut w ciszy relaksowałam się jego masażem. Nie wiedziałam, jak wyglądał prawdziwy masaż, ale Zayn robił to naprawdę przyjemnie, dlatego mina, jaka utworzyła się wówczas na mojej twarzy była w tamtym momencie przerażająco dziwna. Miałam zamknięte oczy i lekko rozchylone usta.
         W pewnym momencie coś sobie przypomniałam.
- Jak mnie znalazłeś? - jego dłonie zatrzymały się na chwilę, po czym kontynuował.
- Też byłem w tym klubie. Poszedłem zapalić na tyły i tam właśnie leżałaś. Byłem bardzo zdziwiony. Uznałem, że może jesteś pijana albo naćpana, ale podszedłem bliżej i okazało się, że ktoś cię pobił. Natychmiast zawiozłem cię do szpitala.
- Dlaczego zabrałeś mnie do siebie?
- Po pierwsze, było bliżej. Po drugie, kiedy wypuścili cię ze szpitala, dochodziła prawie druga. Nie chciałem budzić i martwić Nialla.
- Czy to znaczy, że nie wie, gdzie jestem? O mój Boże, Zayn, przecież on chyba oszaleje!
- Spokojnie - odgarnął moje włosy na jedną stronę i zabrał się za szyję. Jęknęłam cicho - Widzę, że moje ręce działają cuda - wymruczał mi do ucha, a mnie przeszedł dreszcz.
- To... bardzo przyjemne - przyznałam i poczułam ciepło na twarzy.
- Mogę ci również wymasować inne miejsca, jeśli tylko zechcesz - poczułam suchość w ustach na jego propozycję. Nawet jedna część mnie chciała się zgodzić i rzucić się na niego, ale wygrał rozsądek i samokontrola - Na pewno całe twoje ciało jest bardzo obolałe - zjechał dłońmi po ramionach na moją talię - I na pewno marzy o porządnym masażu i relaksie - mówił dalej, podczas gdy jego ręce znalazły się na moich udach, głaszcząc je, kierując się w ich wewnętrzną stronę. To było niezwykłe uczucie. Nie zamierzałam wtedy przerywać jego ruchów - Mogę ci to zapewnić, skarbie. Kiedy tylko zechcesz - wymruczał mi wprost do ucha, a mój oddech jeszcze bardziej przyspieszył.




- Powiedziałem twojemu bratu, że spotkałem cię przypadkiem w centrum handlowym i zaprosiłem na kawę - odezwał się po chwili, powracając do normalności i porzucając tamte podteksty - Zasiedzieliśmy się i było bardzo późno, dlatego zaprosiłem cię do siebie i poinformowałem, że zostaniesz u mnie na noc. Chyba mi nie uwierzył - zaśmiał się, a ja zbladłam.
         Jeśli Niall coś podejrzewał i domyślił się, że go okłamujemy będzie nieźle wkurzony. Wkurzony na mnie. 
- Myślę, że powinnam wrócić do domu - wymamrotałam i zdjęłam z siebie jego ręce, po czym chciałam wstać, ale przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej i przytulił.
- Niall po ciebie przyjedzie o 12.00 - powiedział, a ja bez sprzeciwu czy pruderii objęłam dłońmi jego szyję i schowałam głowę pod jego brodą - Co jest?
- Nie wiem, jak ci się odwdzięczyć. Gdyby nie ty... - załkałam, a kilka niekontrolowanych łez spłynęło po moim policzku - Och, nawet nie chcę o tym myśleć. 
- Już dobrze, Chloe. Nie płacz - pocierał swoją dużą dłonią moje plecy - Nie zrobił ci nic innego i nigdy nie zrobi. Jesteś bezpieczna.
- Dziękuję ci, Zayn - wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
         Uniósł dwoma palcami mój podbródek i otarł łzy. Przymknęłam oczy i poczułam, jak jego miękkie wargi muskają moje powieki.
- Nie płacz - wyszeptał, a ja spojrzałam się w jego śliczne tęczówki.
Błądziłam swoimi po jego całej twarzy. Najpierw usta, potem nos i policzki, oczy i czoło po końcówki włosów i z powrotem. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej, wciąż trzymając mnie w objęciach i za podbródek. Położyłam dłonie na jego torsie i, jak zahipnotyzowana patrzyłam się w jego oczy i również delikatnie zbliżałam do niego.

W końcu Zayn pokonał całą odległość, jaka nas dzieliła i złączył nasze usta w czułym, delikatnym pocałunku...


--------------------------------------------------------------------
Witajcie, kochane^^
Przepraszam, że tyle czekałyście. Wiecie... szkoła, potem święto itp. Ale obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się znacznie szybciej, mam nadzieję, że do piątku dam radę ;)
Dziękuję za komentarze i wyświetlenia i proszę wybaczyć jakieś błędy, jeśli są.
Kocham Was i pozdrawiam!

- Nina xxx
                         

                           


PS.: Czyta któraś z Was "After" ? Jak tak to: Co za dupek z tego Harry'ego, nie? Ja tutaj nie wyrabiam, chcę szybko nn!

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Nie mogę się doczekać nn!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział. Szybciutko nn ^^
    I tak Harry z After to dupek :*

    OdpowiedzUsuń