sobota, 18 października 2014

Rozdział 5

Wzdycham na myśl o naszym pierwszym pocałunku... Nie był zaplanowany ani nie zdarzył się w jakimś romantycznym miejscu, ale... Tak po prostu się stało... Z mojej winy...


#Wspomnienie.

Niall i kilku jego kumpli wychodzili do jakiegoś klubu. Zaproponował mi wyjście z nimi. Zgodziłam się, bo ostatnio ciągle padało i nigdzie nie wychodziłam. Niall tłumaczył, że to typowa pogoda dla Londynu, a ja po prostu się nie przyzwyczaiłam. W Miami było ciepło i słonecznie. Miałam nadzieję, że po kilku dniach w końcu oswoję się z londyńską pogodą.
- Gotowa? - zapytał, pukając do drzwi.
- Tak.
- Chloe... - jęknął, kiedy wszedł do pokoju i zmierzył mnie wzrokiem, grymasząc.
- Co się stało? - uniosłam brwi i poczułam się trochę nieswojo. Nie wiedziałam, dlaczego tak się na mnie gapił.
- Naprawdę nie masz nic innego? Zamierzasz iść w tym? - wskazał palcem na mój strój.
Pokręciłam głową.
- Co jest złego z moimi ubraniami?
Zdziwiłam się. Uważałam, że obcisłe jeansy i biała koszulka na ramiączkach jest odpowiednia. Cóż... Nie wyglądałam seksownie ani nawet pociągająco, ale czułam się w tym komfortowo. Poza tym nie szłam tam flirtować z płcią przeciwną; chciałam tylko się trochę rozluźnić.
- Nie odbierz tego źle, ale idziemy na imprezę a ty wyglądasz, jakbyś wybierała się do kościoła - zachichotałam - Nie masz nic innego?
- Niall, pójdę w tym, co mam na sobie teraz. Jeśli się mnie wstydzisz to...
- Chloe - podszedł do mnie i chwycił za ramiona - Nie wstydzę się. Pomyślałem, że lepiej poczułabyś się i wpasowała, gdybyś wyglądała trochę bardziej... Ostro - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
Niall pożyczył dla mnie od Sary jedną z jej czarnych spódniczek i granatową marynarkę. Pomimo moich protestów, w końcu się przebrałam. Ale kiedy pokazał mi szpilki stanowczo odmówiłam. Zostałam w swoich skromnych czółenkach. O ósmej wyszliśmy z domu i po 20 minutach byliśmy pod klubem. Ta spódniczka była taka krótka. To naprawdę mnie krępowało, choć Niall mówił, że wyglądałam bardzo ładnie. Czułabym się pewniej, gdyby była wtedy ze mną Sara, ale niestety nie miała ochoty iść z nami. Jakoś to przetrawiłam.
- Kto tam będzie? - spytałam, gdy czekaliśmy przed wejściem.
- Zayn - zadrżałam - Harry, Lou, Jenna.



"Wow, chociaż ona" pomyślałam nieprzekonana.


Dwie godziny później, kiedy prawie wszyscy byli już nieco wstawieni... No właśnie PRAWIE! Jak to było możliwe, że Zayn nic nie wypił? 


Później się dowiedziałam..

Za to ja wypiłam kilka drinków i trochę potańczyłam, co okazało się być bardzo rozluźniające. Przez cały wieczór trzymałam się tylko z Jenną i Hazzą (tak brzmiało przezwisko Harry'ego), którzy byli...

...być może nadal są...

...zajebistymi osobami! Niall miał rację, że ich polubię. I musiałam mu przyznać też rację z tamtą spódniczką, bo gdybym była w jeansach, ugotowałabym się. W sumie i tak było mi duszno, ale nie aż tak, jak to było możliwe.
- Idę do toalety! - krzyknęłam do wpółprzytomnego brata, który tylko machnął na mnie ręką i coś jęknął. Wzruszyłam ramionami i udałam się w stronę łazienki.
         Nie była ona ani elegancka ani jak z jakiegoś dworca wzięta. Białe kafelki pod moimi stopami i szare wokół, małe, czyste umywalki i dwa kwadratowe lustra. Kremowe kabiny z tyłu, o dziwo pozbawione różnych wulgaryzmów czy graffiti, a za nimi klasyczne muszle. Weszłam do jednej z nich i zamknęłam ją, po czym obniżyłam moje majtki i pochyliłam się tak, aby nie dotknąć pośladkami klozetu. Z ulgą opuściłam kabinę, po czym umyłam porządnie dłonie i przyjrzałam się sobie w lustrze. Byłam nieźle spocona, ale co się dziwić? Przeczesałam ręką włosy i poprawiłam swoją koszulkę.
         Przy naszym stoliku nie zastałam nikogo. Zdziwiło mnie to, bo nie przypuszczałam, że będą mieli siły się gdziekolwiek ruszyć. Myślałam, że ja, bo nie byłam aż tak schlana jak oni, będę musiała ich doprowadzić do wyjścia i odwieźć do domu. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka i czekałam, z nadzieją, że niedługo tutaj przyjdą. Kiedy po 10 minutach nie widziałam żadnej znajomej twarzy, wstałam i zaczęłam przepychać się przez ściśniętych i jeszcze bardziej spoconych ode mnie ludzi.

W końcu udało mi się wyjść na zewnątrz i zaczerpnąć świeżego powietrza. Rozejrzałam się dookoła w poszukiwania Nialla, ale dostrzegłam tylko ochroniarzy. Minęłam ich i postanowiłam zajrzeć na tyły. Teraz wiem, że to niemądre, ale wtedy nie myślałam trzeźwo. W dodatku potknęłam się o własne nogi. Na szczęście wpadłam w czyjeś ramiona. Gdyby nie to, pewnie wylądowałabym na chodniku. Nie chcę myśleć, co by mi się wtedy stało z twarzą.
         Uniosłam głowę i moje oczy spotkały się z nieziemskimi tęczówkami Zayna. Westchnęłam, po części z ulgi, że na niego trafiłam, a po części z podniecenia. Przecież byłam wtedy w jego objęciach! Która dziewczyna by się nie podnieciła?
- Chloe? - usłyszałam, gdy zdałam sobie sprawę, że zbyt długo się mu przyglądałam. Odsunął mnie od siebie i chciał wyminąć, ale w porę się opamiętałam i chwyciłam go za rękę. Poczułam, jakby zadrżał.
- Gdzie jest reszta? - spytałam.
- W samochodzie.
- Co? 
- Są za bardzo najebani. Muszę ich zawieźć do domu.
Kiwnęłam głową. Chwilę staliśmy w ciszy, dopóki Zayn nie zorientował się, że wciąż trzymałam go za rękę. Wyrwał dłoń i ruszył kilka kroków do przodu, a ja doszłam do przerażającego wniosku.
- Czy... Czy to znaczy, że... Chciałeś mnie tu zostawić?
Zaśmiał się i rzucił mi ostre spojrzenie.
- Nikt by chyba nie płakał.
Zmarszczyłam brwi.
- Jesteś wredny. I irytujący.
- Nie pierwsza i nie ostatnia mi to mówisz, mała.
- Mała? Nie...
- Nie jesteś pełnoletnia. Skończ zgrywać taką nudną i dorosłą. I jeśli chcesz wrócić do domu, to rusz się, bo nie będę czekać.
Ałć.
Zaczęłam za nim iść. Niestety, a może nie, znowu się podtknęłam. Pisnęłam, a po chwili znowu poczułam jego chłodne dłonie na mojej talii. Przyparł mnie szybko do ściany tak, że dzieliło nas tylko kilka centymetrów. Czułam ciepło rozlewające się po moim ciele i suchość w ustach. Błądziłam przymrużonymi oczami po jego twarzy odurzona jego zapachem. Wprawdzie czułam tylko dym papierosowy, ale w tamtym momencie był to najcudowniejszy zapach na świecie. 
- Kurwa, Chloe - wypowiedział moje imię - Uważaj, jak chodzisz - i to wystarczyło - Kiedyś się przez to zabijesz - abym pokonała dzielącą nas odległość i przywarła wargami do jego anielskich ust.
Były takie miękkie i delikatne. Stał nieruchomo. Podejrzewam, że go po prostu zaskoczyłam.
Ale wtedy to się nie liczyło.
         Zarzuciłam mu ręce na szyję i pogłębiłam pocałunek, który natychmiastowo został odwzajemniony. Ciaśniej owinął wokół mnie swoje dłonie, a ja wplotłam palce w jego ciemne, miękkie włosy i lekko za nie ciągnęłam. Jeszcze nigdy nie całowałam się z chłopakiem. Tak, to dziwne, ale to z Zaynem przeżyłam swój pierwszy pocałunek, który szczerze mówiąc nie mógł być bardziej idealny. Tydzień temu nigdy bym siebie o to nie podejrzewała. A natomiast staliśmy tam i penetrowaliśmy językami nasze wnętrza. Nie miałam żadnego porównania, ale całował bosko. 
         W pewnym momencie wydałam z siebie cichy jęk, na co Zayn odepchnął mnie od siebie.
- Kurwa! - warknął i szybko poszedł w stronę samochodu. 
Zostawił mnie tam samą, zdezorientowaną, rozczarowaną i spragnioną. Poza tym było mi wstyd. Nie wiedziałam, jak mam się zachowywać. Byłam tylko pewna tego, że było mi zimno i chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu.
         

         Siedziałam na łóżku i czytałam książkę tylko po to, aby nie myśleć o Zaynie. Po naszym pocałunku odwiózł mnie i Nialla do domu. Nie odezwał się ani słowem. A Niall prawie nic nie pamiętał. Poszedł do sypialni, którą dzielił z Sarą, a ja pod prysznic. Dużo myślałam. Ale do niczego konkretnego nie doszłam. Uznałam, że byłam pijana, w wyniku czego uległam urokowi Zayna. Ale potem stwierdziłam, że bardzo mi się podobało, a także, iż jego zachowanie po całym tym zdarzeniu było co najmniej dziwne. A na końcu przyznałam sama przed sobą, że Zayn jako facet mi się podoba. Bardziej fizycznie, ponieważ jego charakter nie zachwycał; być może dlatego, że go nie znałam tak naprawdę. To było troszkę skomplikowane.
         Wtedy moje myśli przerwał dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się. Sara i Niall poszli na zakupy. Nie spodziewali się nikogo. Tak przynajmniej sądziłam.
Zeszłam po cichu na dół i zerknęłam przez wizjer, aby dowiedzieć się, kto mnie nachodzi. Ale nie spodziewałam się takiego widoku. To była ostatnia osoba, jaką myślałam, że zastanę po drugiej stronie.
Wypuściłam głośno powietrze i wytarłam spocone dłonie o moje dresy. Otworzyłam drzwi.
- Jest Niall? - spytał Zayn.
Nie patrzyłam się na niego, a mimo to czułam rumieńce.
- Nie.
- A Sara?
- Też nie.
- To dobrze - wszedł do środka z rękami w kieszeniach, mijając mnie.
Wtedy się na niego spojrzałam. Miał na sobie air maxy, czarne jeansy i czerwoną koszulkę. Jego piękną twarz ozdabiał delikatny zarost i nieułożone włosy. Wyglądał tak wspaniale...
- Co? To co tutaj robisz? - spytałam, unosząc brwi.
- Musimy pogadać.
Och... Bałam się tej rozmowy, ale gdzieś głęboko cieszyłam się na myśl, że przyszedł tu do mnie.
- Tak, wiem. Przepraszam za tamto.
Uznałam, że powinnam to zrobić. To ja go pocałowałam.
- Nie przepraszaj. Mogłem od razu to przerwać.
- To nie powinno się wydarzyć, Zayn. Byłam trochę pijana i nie kontrolowałam swoich ruchów. Tyle.
- Tak, nie powinno.
Wbiłam wzrok w ziemię. 
- Ale podobało mi się - zdziwiona zaniemówiłam i spojrzałam się na chłopaka, który skonsternowanym i niepewnym wzrokiem patrzył się na mnie.
- Naprawdę? - wydukałam. To, co powiedział potem i zrobił, kompletnie zbiło mnie z tropu.
- Tak. I chętnie zrobiłbym to jeszcze raz. 
Nie zdążyłam zareagować, bo w ekspresowym tempie znalazł się ptzy mnie. Przycisnął mnie do ściany, pocałował dosyć mocno. Odwzajemniłam pocałunek i chciałam wpleść palce w jego włosy, ale nie pozwolił mi na to, tylko jedną ręką unieruchomił mi dłonie nad moją głową, drugą brutalnie zacisnął na moim biodrze. Poczułam jego kolano między swoimi nogami. Byłam uwięziona, co, ku mojemu zdziwieniu, bardzo mi się podobało.

Miałam w głowie tylko jedno pytanie: 

"CO, DO CHOLERY, WŁAŚNIE SIĘ STAŁO?"


---------------------------------------
Macie 5 rozdział.
Szczerze, bardzo mi się podoba i myślę, że Wam również przypadnie do gustu :)
Jesteście wspaniałe!! Dziękuję za wyświetlenia. Naprawdę. Tylko jak widzę wyświetlenia, liczę też na komentarze. Dałybyście radę? 

- Nina xx

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. JDNVDJWBKXBAKBXJS *.* Zayn jest taki sexowny <3 takie ciasteczko do schrupania *.* cudowny rozdział, aż mi się gorąco zrobiło! A mówiłam Ci że wspaniale piszesz? Chyba tak ale napisze to drugi raz. PISZESZ ZAJEBIŚCIE ;** Czekam na następną notkę z niecierpliwością <3
    // Werczi ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :) Genialnie piszesz :* Czekam na następną notkę ;) Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział genialny <3
    a pocałunek na końcu zajebisty *.*
    też tak chem ;)
    czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Żałosne. Przez ile rozdzialow bedzie sie ciagnela ta podroz?! I krotki, bledy interpunkcyjne. Zal mi cie dziewczynko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tego kurwa nie czytaj. Zarzucasz mi błędy interpunkcyjne, kiedy ty nie potrafisz napisać żadnego z polskich znaków, tyko "ciagnela" zamiast "ciągnęła"? Przed "dziewczynko" powinien być przecinek, bo zawsze tak się robi, gdy do kogoś się zwracasz, pani poprawna humanistko -,-
      Jeśli masz zły dzień to wykrzycz się w poduszkę, a nie wyżywasz się na moim opowiadaniu.
      Przyjęłabym opinię, gdybyś była bardziej kulturalna, ale jak widzę nie tylko polskich znaków ci brakuje -,-

      Usuń