środa, 15 października 2014

Rozdział 4

         Wyciągam słuchawki i pozwalam moim uszom odpocząć. Odczuwam silną potrzebę pójścia do toalety. Odpinam pasy i wstaję, po czym przechodzę obok moich sąsiadów, a następnie kieruję się w stronę kabin, które na szczęście nie są zajęte. Wchodzę, załatwiam moje wszystkie potrzeby fizjologiczne, myję ręce i opuszczam to klaustrofobiczne pomieszczenie.                              Wracając na moje miejsce dostrzegam dwie znajome mi dziewczyny. Chodziły ze mną do szkoły. Odgrywały role szkolnych lalek Barbie. Jedna ma na imię Emma, a druga chyba Chelsea. Nie przepadałam za nimi. I chyba to się nie zmieniło. Blondynki siedzą i przeglądają jakieś czasopisma. Mam nadzieję, że nie mają zamiaru studiować na tym samym uniwersytecie, co ja. To byłaby tragedia. Porażka dla tych, co zgodzili się je przyjąć na studia, bo inteligencją i wiedzą nie grzeszą.
 Ruszam na swoje miejsce, a po zajęciu go dziękuję Bogu, że mnie nie zauważyły.
 Zerkam na telefon. Zostało jeszcze 6 godzin lotu. Bardzo długo ciągnie się ta podróż. Opieram wygodnie głowę o zagłówek fotela i kieruję swój wzrok na małe, lekko przybrudzone okienko. Widzę tylko chmury, białe i szare, ale to i tak fascynujące, że mogę dorównać im położeniem oraz być tak blisko nich. Przymykam oczy i wsłuchuję się w warkot silników.

#Wspomnienie.

- Niall, chodźmy teraz na London Eye! - krzyknęłam w stronę mojego brata, który, jak obiecał, następnego dnia oprowadzał mnie po Londynie.
- Dobra - kiwnął głową - Ale potem musimy pójść na chwilę do galerii handlowej.
- Okej.
- Dlaczego? - pyta Sara - Nie znosisz tam chodzić. Umówiłeś się z kimś?
- Taa - wzdycha - z chłopakami.
Odwracam się w jego stronę. Mieliśmy spędzić ten dzień razem. Bez żadnych jego "chłopaków".
- Świetnie - bąknęłam.
- Hej, nie złość się, Chloe. Przecież ich polubiłaś.
- Niall - Sara położyła mu rękę na ramieniu - Ja też wolałabym, abyśmy dalej zwiedzali. Przełóż spotkanie na jutro.
- Nie mogę. To potrwa tylko pół godziny.
- Doprawdy? - spytałam sarkastycznie - To chyba to spotkanie nie jest aż tak ważne, skoro ma tak krótko trwać.
 - Jest ważne. A skoro tak krótko będzie trwało, to w czym widzicie problem? Napijecie się czegoś, ja zresztą nigdzie sobie nie pójdę - tłumaczył nam, wzruszając ramionami - Chłopaki dosiądą się do nas, obgadamy jedną rzecz i po sprawie.
- A co to za rzecz? - zdziwiła się Sara i rzuciła mu ostre spojrzenie. Wywnioskowałam wtedy, że zwykle mówili sobie prawdę, a wtedy Niall nie chciał jej podać.
- Zobaczysz, skarbie - cmoknął ją w policzek i ruszyliśmy w kierunku wielkiego koła.


- Poczekajcie tu, okej? - spytał  mój brat, gdy już siedziałyśmy w jednej z kawiarenek.
- Ale miałeś nigdzie nie iść - zaprotestowała Sara.
- Zaraz wrócę - Niall wywrócił na nią oczami i poszedł w kierunku jakiegoś męskiego sklepu.
Dziewczyna oparła się zła o krzesło, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Jej usta ułożyły się w cienką linię, a brwi  nieco zmarszczyły. Cóż... Nawet wtedy wyglądała ładnie.
Zamówiłam dla nas dwie kawy i jakieś ciastka. W sumie sami mi je wcisnęli, ale musiałam dopłacić tylko trzy funty, więc to nie był problem. Natychmiast w mojej głowie zaszło porównanie, że w Miami również są tacy, którzy będą wpychać tobie różne rzeczy, bo się opłaca, na przykład ze względu na korzystną cenę. Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do Sary.
- Proszę - postawiłam przed nią kawę i mały deser - Już nie denerwuj się tak.
- Tak, przepraszam. Tylko on ostatnio często tak robi, a moja głowa... Eh, przedstawia mi same najgorsze scenariusze.
- On by cię nigdy nie zdradził - zaczęłam bronić Nialla, bo znałam go i tego byłam pewniejsza, jak jeszcze niczego innego w moim życiu.
- Mam taką nadzieję. Nic na to z drugiej strony nie wskazuje.
- Nie przejmuj się. Może niedługo wszystkiego się dowiesz.
- Pewnie tak - chwyciła filiżankę ze spodeczkiem i wzięła łyk kawy, po czym pokiwała głową z aprobatą - Ale dobra.
- Mhm...
- O, już wracają.
- Oni?
- No Niall i chłopaki - moje oczy rozszerzyły się maksymalnie, a w środku chciałam uciec. 
Niall, obok niego Louis, Harry i nieco bardziej z tyłu ten Zayn. 

"Zajebiście!" pomyślałam naprawdę zła.

Wzięli krzesła i dosiedli się do nas. Zayn oczywiście, jak najdalej mnie.
- Cześć...? - powiedział do mnie Louis.
- Chloe - odparłam obojętnie.
- Właśnie, dzięki - zajął krzesło obok mnie.
To było takie żałosne, aby nie pamiętać mojego imienia. Fakt, mocno się wczoraj schlali, ale chyba nie aż tak;  poznali mnie przecież, zanim zaczęli pić.
- Dobra - zaczął Harry - Niall mówił, że jesteś troszkę spięta - zaczął śmiesznie poruszać brwiami, na co obie zachichotałyśmy. W tamtym momencie wyczułam na sobie czyjś wzrok i zaczęłam szukać tych ciekawskich oczu. Okazało się, że należały do Zayna. Gapił się na mnie z obojętną miną, ale jego oczy... Nie wiedziałam, jak to opisać, ale wydawało mi się, jakby robił to z zaintrygowaniem.
- Naprawdę? To cudownie! - wykrzyknęła Sara, a my w końcu oderwaliśmy nasze spojrzenia od siebie - Jak mogłeś tak długo trzymać mnie w napięciu, Niall?
O cholera, nie wiedziałam wtedy, co mnie ominęło. Myślałam o oczach Zayna. Ugh...
- To miała być niespodzianka. Nie miałaś dowiedzieć się o tym nawet dzisiaj, ale wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię, to będę miał  w domu trzecią wojnę światową.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Usłyszałam nawet jeden nieco bardziej wyższy głos od pozostałych, ale nie piskliwy i zdałam sobie sprawę, że to Zayn się uśmiechnął. Opadła mi szczęka. On się uśmiechnął! Na moje nieszczęście miał piękny uśmiech, dlatego nie mogłam się powstrzymać i musiałam się na niego spojrzeć.
- Hej, nie jestem aż taka straszna - zaśmiała się Sara i przytuliła mojego brata - Naprawdę się cieszę. Dziękuję, Niall - pocałowała go krótko w usta - I wam też.
- Może mnie też pocałujesz? - spytał Harry. Zachichotałam i wróciłam do Zayna, który również się mi przyglądał. Ale wpadka! Zarumieniona chciałam odwrócić wzrok, ale nie mogłam. To było takie krępujące... W dodatku on wciąż się delikatnie do mnie uśmiechał, przygryzając dolną wargę, a oczy delikatnie przymrużając. Bez dwóch zdań był seksowny. Ale miał też irytujący charakter.
Kiedy był cicho, mogłam mu się przyglądać godzinami. Nigdy nie widziałam kogoś przystojniejszego. Ale, gdy tylko otworzył usta, miałam ochotę go walnąć.

Po jakimś czasie, który okazał się naprawdę mile spędzonym, opuściliśmy galerię. Podczas pożegnania, Harry i Louis otoczyli mnie w ciepłym uścisku, co szczerze mnie zaskoczyło, ale również było dosyć fajne. Przedtem tylko kilka razy przytuliłam jakiegoś chłopaka, który nie należał do rodziny. 
A Pan Tajemniczy oczywiście stanął trochę dalej i czekał na swoich kumpli. Pożegnał się z Sarą, z Niallem, a tamta dwójka pewnie z nim zostawała, więc nie musiał. Poczułam się trochę głupio, że mnie zignorował, ale nie zamierzałam pierwsza mówić mu "na razie". Przeszłam obok niego, aby dołączyć do Sary i Nialla, którzy ruszyli przodem.
- Do zobaczenia, Chloe - wyszeptał mi do ucha, a po mnie przeszedł dreszcz, moje usta zrobiły się suche, a całe ciało delikatnie rozżarzyło się od środka.
On się do mnie odezwał!
- Do zobaczenia, Zayn - odparłam i ruszyłam dalej, czując na sobie jego gorące spojrzenie.


-------------------------------------------------------------------------
Macie kolejny rozdział :)
Ponownie dziękuję za naprawdę spory przypływ wyświetleń! To bardzo miłe dla oka.
Ale mam też prośbę, abyście zostawiali po sobie jakiś komentarz. To jest zawsze większa motywacja, a także mogłabym poznać Wasze zdanie na temat mojego FF.
Pozdrawiam, kochani! :*

- Nina xx

3 komentarze:

  1. Jeju czy tylko mi tak bardzo podoba mi się twoje opowiadanie? Piszesz naprawdę cudownie, masz talent! I jezu Zayn jest taki sexowny *.* i to jak wszystko opisujesz jest hdidhskvdjebdj wspaniałe ♥ masz już swoją fankę! jesteś cudna i z niecierpliwością czekam na następny rozdział ♥
    // Werczi ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju! Bardzo Ci dziękuję za takie piękne słowa :) Nie wiem, co więcej napisać, bo tak mi miło, ale może tylko tyle, że nowy rozdział spróbuję dodać w przeciągu 5 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zayn jest sexi <3
    a cały rozdział genialny *.*

    OdpowiedzUsuń